04.01.2012

Best Western szykuje się na Euro 2012

Do Polski w czasie mistrzostw przyjedzie ponad milion turystów - kibiców. Hotelarze nie chcą przepuścić tej okazji.

W 2011 roku Best Western otworzył w Polsce 6 hoteli. Do sieci dołączyły dwa obiekty w Warszawie oraz po jednym w Rzeszowie, Osjakowie, Gorzowie Wielkopolskim i Krakowie. - Chcemy zbudować możliwie obszerną sieć placówek w całej Polsce, obejmującą zarówno największe aglomeracje, jak i mniejsze miasta. Bez tego nie ma szans, by marka wśród Polaków była tak rozpoznawalna, jak na całym świecie – mówi Saja Kekkonen, dyrektor zarządzający Best Western na Finlandię, kraje bałtyckie i Polskę.

Recepcja w hotelu Best Western Felix.

Best Western to największa sieć hoteli na świecie, założona w 1946 roku. Wszystkie hotele należące do sieci są niezależnie zarządzane i stanowią własność prywatnych inwestorów.

Według informacji ekspertów Horwarth HTL, firmy konsultingowej w branży turystycznej, Best Western jest obecnie drugą międzynarodową siecią hotelarską w Polsce pod względem liczby obiektów oraz piątą pod względem liczby oferowanych pokoi.

- Zwiększenie hoteli z 5 do 11 w ciągu jednego roku jest imponującym osiągnięciem. Wpisuje się to w nasze prognozy dotyczące rozwoju rynku hotelowego w Polsce, które mówią o coraz szerszym gronie działających pod międzynarodowymi markami hotelowymi. Taka forma działalności zwiększa szanse powodzenia inwestycji hotelowej w przyszłości - ocenia Janusz Mitulski, partner w firmie doradczej Horwath HTL.

Już w styczniu sieć otworzy kolejny hotel w Warszawie, a do końca 2012 swoje portfolio planuje wzbogacić o następnych osiem obiektów. Tak intensywny rozwój nad Wisłą wynika m.in. z faktu, że specjaliści spodziewają się wzmożonego ruchu turystycznego w trakcie trwania Euro 2012. Do Polski przyjedzie wówczas ok. miliona kibiców.

- Polska stoi obecnie przed ogromną szansą. Jeśli następne dwa lata pokażą, że udźwignęliśmy wyzwanie postawione przez UEFA i Unię Europejską, to wiele zyskamy. Zarówno pod względem politycznym, jak i turystycznym. Wówczas na co najmniej dwie dekady zostaniemy zapamiętani jako solidny kraj, który warto odwiedzić. I hotele nadal będzie warto budować – mówi Krzysztof Milski, prezes Polskiej Izby Hotelarskiej. - Jeśli jednak turniej zakończy się organizacyjną katastrofą, to na co najmniej pół wieku przegra nie tylko polska turystyka, ale cała gospodarka.

(gum)