20.01.2012

Spowiedź komputerowego lekarza

Franczyzobiorcy sieci PCDOC przerywają milczenie. Okazuje się, że ich zawodowa codzienność jest pełna niespodzianek.

PCDOC to założone w 2002 roku pogotowie komputerowe, które od dwóch lat działa jako sieć franczyzowa. Działa w blisko 60 miejscowościach, a jego specjaliści świadczą usługi zarówno dla firm, jak i dla klientów indywidualnych. Wielu z nich dostarcza franczyzowym specom od komputerów prawdziwych wyzwań zawodowych. Postanowili opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Doktor-informatyk PcDoc

Chomik przegryzający kabel zasilania czy gniazdo szczurów w wiatraku komputera stacjonarnego to tylko niektóre, z zaskakujący zgłoszeń trafiających do PC Doctorów.

- Jak wiadomo, każda firma świadcząca usługi, posiada ciekawe historie związane z obsługiwanymi klientami. Nasi eksperci, w związku z faktem, iż pomagają różnym ludziom i podmiotom w wielu miejscach Polski, co jakiś czas spotykają się z oryginalnymi zgłoszeniami i pomysłami ze strony osób, które obsługują – mówi Tomasz Białek, CTO (dyrektor ds. technicznych) sieci PCDOC.

Gniazdo chomików w obudowie komputera stacjonarnego czy martwy chomik znaleziony z przegryzionym kablem zasilania w pyszczku to tylko początek listy zaskakujących usterek, z którymi spotkali się eksperci PCDOC. Usuwanie uszkodzeń spowodowanych przez zwierzęta nie należy w tym fachu do rzadkości. Znacznie poważniejszym wyzwaniem dla komputerowych lekarzy okazują się konfrontacje z pomysłowością klientów.

- Jedna z bardziej zabawnych historii dotyczy mężczyzny, który zadzwonił twierdząc, że na jednej ze swoich płyt DVD znalazł wirusa, pytając jednocześnie czy da się go stamtąd usunąć. Został poinformowany, że z tego konkretnego nośnika nie, ale można odzyskać dane i nagrać je na nową płytę, a zawirusowaną po prostu wyrzucić. Po przyjeździe na miejsce serwisant PCDOC zobaczył, że płyta leży na stoliku z kartką z napisem „kwarantanna”. Klient z pełną szczerością poinformował go, że odizolował ten kompakt od pozostałych, żeby infekcja nie rozniosła się na inne nośniki – opowiada Tomasz Białek.

Inny klient, dzwoniąc po pomoc do PCDOC poinformował rozmawiającego z nim serwisanta, że z jednego z komputerów wydobywa się dym i widać płomienie. Sugestia pracownika, aby jak najszybciej wyjąć wtyczkę z gniazdka i wezwać straż pożarną, spotkała się z zaskakującą odpowiedzią ze strony rozmówcy, iż jest świadom, jak należy w tym momencie postąpić, ale potrzebuje porady, jak zrobić kopię zapasową dysku i to najszybciej jak się da.

Pewnego razu serwisant PCDOC trafił też do klienta, który twierdził, że jego komputer przejawia symptomy zawirusowania. Z uzyskanych informacji wynikało, że mógł pobrać wirus ukryty w wiadomości email. Podczas obsługi skrzynki podejrzewał, że wiadomość może spowodować szkody, bo była dziwnie zatytułowana, ale i tak ją otworzył. Na pytanie PC Doctora dlaczego to zrobił, wyjaśnił, że z ciekawości jak działa wirus komputerowy.

(gum)