16.01.2012

Marka ma znaczenie

Właścicielki sklepu Atlantic w Elblągu odkryły, że napis na metce robi różnicę. Nawet jeśli ukryty jest pod grubą warstwą ubrań.

Angelika Paszkowska i Agnieszka Szandrocha do decyzji o otwarciu własnego sklepu z bielizną dojrzewały cztery lata. Przez cały ten czas zdobywały doświadczenie w branży odzieżowej i próbowały zorientować się w sytuacji na rynku.
Angelika Paszkowska od dawna wiedziała, że jeśli zdecyduje się kiedyś na założenie własnej firmy, będzie ona związana z branżą odzieżową. Zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli chce odnieść sukces, musi zająć się tym, na czym się zna. Tajniki zarządzania sklepem odzieżowym poznała pracując na stanowisku kierowniczym w sklepie odzieżowym. Do otworzenia działalności na zasadzie franczyzy oraz do marki Atlantic przekonała ją menedżerka sklepu z bielizną.

Angelika Paszkowska i Agnieszka Androcha franczyzobiorcy Atlantica w swoim sklepie

Angelika Paszkowska i Agnieszka Androcha franczyzobiorcy Atlantica w swoim sklepie.

– Kiedyś w Elblągu działał sklep z logo Atlantic. Jednak w pewnym momencie punkt ten został zamknięty, a na jego miejsce weszła inna firma, również zajmująca się sprzedażą bielizny. Pamiętam opinię kierowniczki tamtego sklepu, która opowiadała, że w czasach kiedy sklep funkcjonował pod marką Atlantic sprzedawali lepszą jakościowo bieliznę, przychodziło więcej klientek, a co za tym idzie sklep miał większy utarg – wspomina Angelika Paszkowska, obecna franczyzobiorczyni Atlantic'a.

Angelika Paszkowska była świadoma tego, że jeśli klientka ma do wyboru dwa sklepy sprzedające ten sam produkt, wybierze ten, którego nazwę będzie lepiej kojarzyła. Dlatego zdecydowała się na otwarcie sklepu z produktami znanej marki wspólnie z koleżanką. Zanim jednak przyszłe właścicielki własnego biznesu skontaktowały z wybraną przez siebie firmą, postanowiły na własną rękę zorientować się – czy, i w którym miejscu w Elblągu taki sklep będzie miał szansę odnieść sukces.

– Na początku zrobiłyśmy małe rozeznanie najbliższej okolicy – opowiada Angelika Paszkowska. – Stwierdziłyśmy, że w promieniu dwóch, trzech kilometrów nie ma żadnego sklepu z bielizną, a jednocześnie wiedziałyśmy, że klientki poszukują tego typu towaru.

Analiza konkurencji i popytu na produkt wypadła pomyślnie. Nie zostało więc już nic innego, jak chwycić za telefon i skontaktować się z centralą marki Atlantic.

Zyski na koncie, straty w depozycie

Od pierwszego kontaktu z franczyzodawcą do otwarcia sklepu minęły trzy miesiące. Angelika Paszkowska proces negocjacji wspomina jako sprawny i bezbolesny. Po wstępnych telefonicznych ustaleniach z przedstawicielką firmy Atlantic, przyszłe biorczynie licencji musiały podjąć kluczową decyzję. Firma, pod której nazwą postanowiły otworzyć sklep, oferuje swoim franczyzobiorcom dwa rodzaje współpracy: franczyzę klasyczną (w której franczyzobiorca inwestuje zarówno w sklep, jak i jego zatowarowanie) i franczyzę depozytową (w której franczyzobiorca pokrywa koszty aranżacji i wyposażenia lokalu, ale towar należy do franczyzodawcy).

– Zdecydowałyśmy się na działalność na zasadzie franczyzy depozytowej – opowiada Angelika Paszkowska. – Wiadomo, że nie zawsze sprzeda się wszystkie produkty. W momencie, kiedy kończy się kolekcja oddajemy to, co zostało i dostajemy nowy towar. Nie mamy pieniędzy zamrożonych w towarze, który może się nie sprzedać. Ten model ułatwia również potencjalnym franczyzobiorcom przystąpienie do współpracy, ponieważ kwota inwestycji jest ponad dwukrotnie mniejsza niż w przypadku wyboru franczyzy klasycznej. Towar pozostaje własnością sieci, a franczyzobiorca otrzymuje prowizję od sprzedaży. Wiąże się to z większą zależnością przedsiębiorcy od dawcy licencji, ale zwalnia z konieczności dużego wydatku (40-60 tys. zł) na zatowarowanie sklepu.

Angelika Paszkowska wspomina, że po spotkaniu w Warszawie i podjęciu ostatecznej decyzji, sprawy potoczyły się lawinowo. Ostatnie negocjacje, krótkie szkolenie na temat towaru oraz zasad funkcjonowania firmy i sklep był otwarty.

Model w bieliźnie Atlantic

Z ust do ust

Obecnie sklep Atlantic w Elblągu nie cierpi na brak klientów. Właścicielki wspominają, że już w pierwszych dniach funkcjonowania sklepu zainteresowanie sprzedawaną bielizną przerosło ich oczekiwania. Stało się tak, ponieważ Angelika Paszkowska wraz z Agnieszką Szandrochą zadbały o właściwą reklamę na długo przed otwarciem. Zdawały sobie sprawę, że wejście na rynek z dużą pompą jest niezwykle ważne. Do tego dobra reklama i szybkie zyskanie uznania wśród klientek – to klucz do sukcesu.

– Starałyśmy się odpowiednio wcześniej pozyskać klientów. Dzięki temu, że pracowałyśmy w firmie Monnnari miałyśmy ułatwione zadanie. W momencie zakładania działalności informowałyśmy nasze stałe klientki, że taki sklep powstanie. Postawiłyśmy na tzw. marketing szeptany. Czasami byłyśmy zdziwione, że już tyle osób wie o sklepie, którego jeszcze nie ma – opowiada właścicielka.

Krok po kroku

Otwarcie własnego sklepu marki Atlantic, jak również zarządzanie nim nie było dla Angeliki Paszkowskiej i Agnieszki Szandrochy skokiem na głęboką wodę. Stanowiska kierownicze, które zajmowały w poprzedniej pracy nauczyły je wiele o tej drugiej stronie medalu. Nawet klientki w większości pozostały te same.

Do tej pory sklep Atlantic w Elblągu rozwija się bez większych przeszkód. Angelika Paszkowska zaznacza, że w dużej mierze zawdzięczają to wybranemu modelowi franczyzy. W ten sposób dużo zyskują przy minimalnym ryzyku i odpowiedzialności. Pozwala im to skupić się na jak najlepszym doradzeniu klientkom i zadbaniu o ich komfort bez presji, że koniecznie muszą upłynnić wszystkie produkty z kolekcji, bo inaczej będą na tym stratne. Nie dziś i nie jutro, ale Angelika Paszkowska zdradza, że wraz ze swoją biznesową partnerką myślą już o otwarciu kolejnego sklepu.

Anna Szulepa