10.02.2012

Powalczą o miskę czworonoga

Fressnapf, niemiecka sieć sklepów zoologicznych spróbuje odebrać klientów dystrybutorom działającym pod logo Husse.

Niemiecka sieć sklepów zoologicznych Fressnapf, oferująca karmę i akcesoria dla zwierząt potwierdziła, że jeszcze w tym roku otworzy swój sklep w Warszawie. Obecnie trwa poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji pod pierwszą placówkę. Poza krajami niemieckojęzycznymi firma działa pod logo Maxi Zoo, i właśnie ta marka zawita nad Wisłę.

Sklep Fressnapf.

Szacuje się, że w Polsce żyje 7,3 mln psów i 5,6 mln kotów.

Do tej pory najwięcej sklepów zoologicznych w Polsce uruchomiło Kakadu, które liczy 33 punkty sprzedaży. Za rok ma być ich już 50. Dla porównania międzynarodowy Fressnapf ma ponad 1,2 tys. placówek w 11 krajach europejskich, z czego 270 z nich prowadzą franczyzobiorcy. Firma jeszcze nie podała informacji czy rozwój sieci w naszym kraju powierzy indywidualnym przedsiębiorcom.

Na takie rozwiązanie zdecydował się inny potentat zoologiczny, Husse. Szwedzki producent karmy oraz kosmetyków dla psów i kotów od czterech lat pozyskuje w Polsce partnerów. Firma ma 500 dystrybutorów w Europie, z czego 34 funkcjonuje w Polsce. Husse podobnie jak Fressnapf po sprawdzeniu konceptu na rodzimym rynku zdecydował się na ekspansję zagraniczną - najpierw w krajach ościennych, następnie w pozostałej części kontynentu.

- Mój pomysł na biznes przyjął się w Szwecji, po kilku latach, dzięki franczyzie, także w pozostałych krajach skandynawskich. Potem przyszedł czas na Europę kontynentalną. Marka Husse pojawiła się we Francji, później w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej, w tym w Polsce - mówi Tom Eliasson, założyciel Husse.

Wejście niemieckiego giganta może wprowadzić dużo zamieszania na rozdrobnionym polskim rynku sklepów zoologicznych. Żadna z działających na nim firm nie prowadzi sklepów o tak dużej powierzchni jak zachodni konkurent. Niektóre placówki Fressnapf mają powierzchnie nawet powyżej 1000 m2. Pierwszy sklep powstał w 1990 roku w niemieckim Erkelenz. Dwa lata później firma rozpoczęła sprzedaż licencji franczyzowej. W roku 1996 sieć liczyła już 100 punktów sprzedaży i w kolejnych latach weszła na rynki zagraniczne m.in. do Austrii, Szwajcarii i Luksemburga. Husse w przeciwieństwie do niemieckiego konkurenta nie prowadzi sklepów stacjonarnych, dzięki czemu inwestycja w biznes jest tańsza i można pozyskać większą liczbę franczyzobiorców w krótkim czasie. Partnerzy Husse są kurierami, którzy na życzenie klienta dowożą zamówione produkty.

(boa)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Bolesław Adamiec

dziennikarz
Napisz do autora