13.02.2012

Konkurencja Sphinxa nie próżnuje

Franczyzobiorcy Piramidy mogą otwierać restauracje serwujące kuchnię bliskowschodnią w miastach do 100 tys. mieszkańców.

Był rok 2001, kiedy wrocławski przedsiębiorca Artur Żółtkowski, będąc pod wrażeniem potraw poznanych podczas podróży po Bliskim Wschodzie, postanowił otworzyć restaurację, gdzie serwowane będą potrawy z tego regionu. Podstawą menu stały się potrawy z kuchni egipskiej, która najbardziej przypadła właścicielowi do gustu. Dziesięć lat później pierwsze restauracje Piramida trafiły w ręce franczyzobiorców. Obecnie na rynku działa sześć Piramid – cztery lokale własne oraz dwa franczyzowe.

Restauracja Piramida Steakhouse.

Obecnie na rynku działa sześć Piramid – cztery lokale własne oraz dwa franczyzowe. Dla porównania serwująca również dania kuchni arabskiej sieć Sphinx liczy blisko sto restauracji.

- W ubiegłym roku skupiliśmy się na pierwszych otwarciach lokali franczyzowych. Nowe restauracje ruszyły w Kielcach i w Zamościu. Tej wielkości miasta zostały przez nas wybrane nieprzypadkowo. Chcieliśmy sprawdzić potencjał naszej franczyzy w miastach średniej wielkości i jak na razie nasze działania przynoszą zadowalające rezultaty – mówi Artur Żółtowski, założyciel Piramidy. - Zakładamy, że w tym roku nasza sieć powiększy się o 3-5 nowych lokali.

We własną restaurację Piramida trzeba zainwestować ok. 400 tys. zł. Opłata wstępna wynosi 35 tys. zł, opłata bieżąca to 5 proc. miesięcznego obrotu, a składka na fundusz marketingowy wynosi 500 zł. Franczyzodawca pomaga partnerom znaleźć odpowiedni lokal i negocjować warunki najmu z jego właścicielem.

(mak)