22.02.2012

Niepewny los partnerów CCC

Kiedyś franczyza ratowała wyniki finansowe NG2, dziś jest dla spółki tylko papierkiem lakmusowym na zagranicznych rynkach.

Grupa NG2, lider wśród dystrybutorów i producentów obuwia w Polsce, jeszcze w połowie ubiegłej dekady należał do grona największych rodzimych franczyzodawców. Dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że sprzedaż licencji na biznes zeszła w spółce na drugi plan.

Salon obuwniczy CCC. Fot. CCC

Sieć CCC w Polsce liczy obecnie 293 sklepy własne i 49 franczyzowych.

- Sześć lat temu struktura sprzedaży w sklepach franczyzowych i własnych wynosiła 50 do 50 proc. Teraz sklepy własne odpowiadają już za ponad 90 proc. całkowitej sprzedaży - mówi Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy NG2.

Zasługi z przeszłości
Sieć CCC w Polsce liczy obecnie 293 sklepy własne i 49 franczyzowych. Marka BOTI ma 216 punktów własnych i 62 zarządzanych przez licencjobiorców. Struktura własności franczyzowych placówek NG2 jest nietypowa, bo aż 40 z nich należy do jednego partnera.

Spółka stopniowo rezygnuje z franczyzy, choć jej przedstawiciele mają świadomość, że odgrywała ona ważną rolę w rozwoju spółki. Dość wspomnieć, że to właśnie zarządzane przez niezależnych przedsiębiorców sklepy pozwalały centrali osiągać niezłe wyniki w kwartałach pierwszym i trzecim, w których sprzedaż obuwia zwykle kuleje - tak było zresztą również w 2011 roku, którego pierwsze trzy miesiące przyniosły spółce ponad 6 mln zł straty. Dlaczego franczyza zapewniała przysłowiowe miękkie lądowanie?

- W latach 2006-2008 spółka sprzedawała franczyzobiorcom towar z kolekcji wiosennej jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, czyli w pierwszym kwartale – mówi Piotr Nowjalis.

- W ten sposób my ratowaliśmy wyniki słabych kwartałów, a partnerzy zyskiwali korzystne trzymiesięczne terminy płatności – dodaje Dariusz Miłek, prezes NG2.

Obecnie franczyza w NG2 ma być przede wszystkim wehikułem do ekspansji na zagraniczne rynki. Marka CCC posiada w Rosji już pięć sklepów otwartych w tej formule. Zdaniem Miłka, sprzedaż licencji na biznes przedsiębiorcom znającym rodzimy rynek pozwala minimalizować ryzyko i ograniczać koszty.

- Jeśli ich wyniki okażą się zadowalające, to zawsze możemy negocjować przejęcie takich sklepów – mówi Miłek.

Pogoda rozdaje karty
Czwarty kwartał 2012 był dla grupy NG2 rekordowy. W porównaniu do ostatnich trzech miesięcy 2011 roku przychody netto ze sprzedaży wzrosły o ponad 14 proc., a zysk netto o 58 proc. Zadowolenie zarządu z niezłych wyników kwartalnych przyćmiewa jednak znacznie gorszy rezultat uzyskany w skali całego roku. W porównaniu z 2011 przychody wzrosły jedynie o 6,2 oproc, a zysk o 5 proc.

- Dla NG2 wyniki całego roku są rozczarowujące. Mimo niższych od zapowiadanych wyników finansowych, nie oceniamy tego roku źle, a na najbliższe lata mamy ambitne plany rozwoju – mówi Dariusz Miłek, prezes NG2.

Obecny udział Grupy NG2 w polskim rynku obuwia szacowany jest na ok. 16 proc. Piotr Nowjalis deklaruje jednak, że spółka chce powiększać swój stan posiadania.

- W żadnym innym kraju Europy Środkowej nie ma tak dogodnych warunków do rozwijania detalicznej sieci obuwniczej, jak w Polsce. Przesądzają o nich relatywnie mała konkurencja, duży rynek, a także spora liczba małych i średnich miast – mówi dyrektor finansowy spółki. - Wiosenny i jesienny sezon nie pozostawiają złudzeń, że nasz model biznesowy się sprawdza. Nie możemy być jednak zadowoleni z wyników w lecie i zimie.

Wszystko przez pogodę, której każdy kaprys odbija się na koniunkturze w branży odzieżowej. W ubiegłym roku lipcowe deszcze i chłody skutecznie zniechęciły klientów do kupowania letnich butów. Miesiące jesienne, przy bardzo ciepłej i pogodnej aurze, pozwoliły na wysoką sprzedaż obuwia przejściowego, ale znacznie ograniczyły sprzedaż butów zimowych.

(gum)