22.03.2012

Fotoepilacja nie wystarczy

Żeby zarobić, salony kosmetyczne muszą stale poszerzać ofertę. W ten trend wpisuje się BeautifulSkin.

- Fotoepilacja generuje 40 proc. przychodów mojego salonu. Ale prawdę mówiąc nie wiem, czy biznes przetrwałby, gdybym nie proponowała klientom również innych zabiegów z zakresu estetyki – przyznaje Joanna Cabaj-Bonicka, która od listopada 2011 roku prowadzi własny salon Beautiful Skin w Warszawie.

Zabieg fotoepilacji w gabinecie Beautiful Skin.

Zabiegi zyskały popularność wśród klientów jako alternatywa dla tradycyjnych metod depilacji, pobudzając jednocześnie rozwój sieci franczyzowych z branży usług dla zdrowia i urody.

Usługi fotoepilacji, czyli usuwania zbędnego owłosienia metodą intensywnych impulsów światła (IPL), na polski rynek wdarły się przebojem przed kilkoma laty. Zabiegi zyskały popularność wśród klientów jako alternatywa dla tradycyjnych metod depilacji, pobudzając jednocześnie rozwój sieci franczyzowych z branży usług dla zdrowia i urody. Dziś echa boomu na fotoepilację zaczynają cichnąć.

- Zgadzam się, że rynek fotoepilacji jest coraz węższy, choć wciąż jeszcze nie nasycony, ale przewidywaliśmy taką sytuację i sieć gabinetów BeautifulSkin nie skupia się wyłącznie na tych zabiegach, oferując coraz szerszy wachlarz innych usług – mówi Sławomir Zaczkiewicz, kierownik ds. kluczowych klientów Centrum Dystrybucji Image, właściciela marek Beautiful Skin oraz Instytutu Kosmetologii.

Do swojego cennika kolejne pozycje dopisują też inne sieci franczyzowe z branży. Niektóre, jak Be Silky, wychodzą już poza tradycyjny zakres usług kosmetycznych i przymierzają się do wzbogacenia oferty o medycynę estetyczną.

- Zaczynaliśmy od fotoepilacji, dziś stanowi ona ok. 1/3 usług wybieranych przez naszych klientów. Coraz większą popularnością cieszą się również zabiegi odchudzające oraz odmładzające – mówi Marcin Kalitczuk, właściciel i twórca sieci Be Silky.

(gum)