26.04.2012

Firma za firanką

Anna Pałka prowadziła niezależny i dobrze prosperujący sklep z firanami, ale skusiła się na franczyzę. Podjęła współpracę z Eurofiranami i nie żałuje.

Anna Pałka prowadzi największy w Polsce salon firmy Eurofirany. Wcześniej wspólnie z matką prowadziły mały sklep z firanami i zajmowały się dystrybucją towarów dekoracyjnych.
– Odkąd pamiętam, moja mama zajmowała się importem firan i zasłon. Działała na rynku jeszcze przed powstaniem pierwszych sieci sklepów specjalizujących się w sprzedaży tekstyliów domowych. Z Bogusławą i Bogusławem Choczyńskimi, właścicielami sieci Eurofirany znamy się od początku ich działalności w branży – opowiada Anna Pałka.

Anna Pałka, właścicielka franczyzowego salonu Eurofirany

Anna Pałka, właścicielka franczyzowego salonu Eurofirany

Znajomość z właścicielami sieci przerodziła się z czasem we współpracę biznesową. W 2006 roku firma Eurofirany zaproponowała Annie Pałce prowadzenie sklepu na zasadzie franczyzy. Po przeanalizowaniu swoich szans na rynku i sprawdzeniu potencjalnych lokalizacji, Anna Pałka przyjęła propozycję.

Pomocni sąsiedzi

Franczyzobiorczyni wybrała lokal na terenie podwarszawskiego Centrum Handlowego Marki. Załatwianie spraw formalnych, wizyty w urzędach i szkolenia franczyzowe organizowane przez centralę w Żywcu oraz salon Eurofirany w Bielsku-Białej zajęły Annie Pałce pół roku. Sąsiedztwo sklepów wielkopowierzchniowych sieci IKEA, Castorama i Leroy Merlin okazało się dużym atutem lokalizacji. Salon Eurofirany szybko stał się rozpoznawalny i zyskał grono stałych klientów.

Jednak mimo sprzyjających warunków, początki nie były łatwe – wysoki czynsz i brak płynności finansowej okazały się nie lada wzywaniem.

– Przez pierwsze miesiące wspierałam się dotychczasowym doświadczeniem i wiedzą na temat handlu zagranicznego, którą wyniosłam ze studiów – mówi Anna Pałka. – Zastanawiałam się też, jak ułoży się dalsza współpraca i czy franczyzodawca zaoferuje niezbędną pomoc. Na szczęście otrzymałam kredyt i wsparcie w prowadzeniu sklepu – wspomina.

Sprzedaż to nie wszystko

Salon z tekstyliami domowymi wymaga wielu poświęceń zarówno ze strony pracowników, jak i właściciela biznesu. Kondycja sklepu zależy od wielu czynników, m.in. od gustu dekoratora, doświadczenia pracowników i... dobrej krawcowej.

– Klienci wracają do nas, bo zawsze mogą liczyć na fachowe doradztwo. Kupują firany na wymiar; dla każdego indywidualnie dobiera się materiały, kolory i wzory. Później projekt trafia do pracowni, gdzie krok po kroku powstaje gotowe zamówienie. To trochę jak kupno garnituru na wymiar u krawca – żartuje Anna Pałka.

Pierwsze miesiące działalności upłynęły na nauce nauce obsługi klienta, reklamacji, firmowych programów i szkolenia personelu.

– Bardzo ważne dla mnie było zaangażowanie doświadczonych pracowników, którzy w krótkim czasie wdrożyli w tajniki sklepowe młodą kadrę – podkreśla franczyzobiorczyni. – Mieszanka młodości z doświadczeniem dała znakomite rezultaty.

Według Anny Pałki, wsparcie franczyzodawcy ma ogromny wpływ na funkcjonowanie sklepu.

– Opieka przedstawicieli sieci daje nam komfort działania i pewien spokój. Mamy wspólny język, a centrala zawsze bierze pod uwagę nasze oczekiwania – mówi.

Co tydzień do salonu w Markach przyjeżdża handlowiec, z którym franczyzobiorczyni załatwia sprawy bieżące i u którego zamawia towar. Raz w miesiącu salon odwiedza merchandiser, który zajmuje się zarówno aranżacją salonu, jak i ewentualnymi reklamacjami.

– Po pięciu latach współpracy mogę powiedzieć, że wejście we franczyzę było dobrą decyzją – ocenia Anna Pałka. – Myślę już o otworzeniu drugiego sklepu w Warszawie. Moja pracownia krawiecka bez problemu obsłuży dwa salony, więc to dobry plan na przyszłość.

Łukasz Plewa