15.05.2012

I żebyś obcym ludziom płacił!

W firmie ważne są choroby nie tylko twojego dziecka, lecz także choroby dzieci twoich pracowników, ich nastroje, kłopoty, problemy.

Postanowiłeś zostać szefem, czyli kimś, kto przychodzi późno do pracy, kiedy pracownicy przyszli wcześniej, a przychodzi wcześniej, kiedy pracownicy się spóźniają.
Wiemy już, że jesteś przedsiębiorczy. Do zestawu twoich cech można prawdopodobnie dorzucić także odwagę, skłonność do podejmowania ryzyka, pracowitość i aktywność, w problemach widzisz najczęściej szanse i potrafisz je wykorzystać. Wiesz, jak dostosować się do zmieniających się okoliczności. Twojej decyzji o prowadzeniu własnego biznesu towarzyszyły także pewne oczekiwania. Miałeś nadzieję, że od teraz będziesz samodzielny – będziesz mógł sam decydować i sam odpowiadać za decyzje. Liczyłeś na to, że będziesz mógł planować czas swojej pracy, wypić kawę ze znajomym w środku dnia, wyskoczyć na tenisa w południe. Być może wierzyłeś w większą swobodę działania – że będziesz mógł wybierać klientów, na pewno pracowników, że pozwolisz sobie na wyrażanie własnych opinii czy na ignorowanie dress code’u.

Katarzyna Niewiadomska, prezes DGE Bruxelles Polska

Kiedy jest się szefem we własnej firmie zwolnienie lekarskie przestaje być okazją do odpoczynku i załatwienia własnych spraw.
Katarzyna Niewiadomska, prezes DGE Bruxelles Polska

Twój biznesplan, bez względu na to, czy spisany ołówkiem na kartce, czy opracowany włącznie ze skomplikowaną prognozą finansową przy wykorzystaniu Excela na pewno zawierał analizę ryzyka, uwzględniał scenariusze mniej i bardziej optymistyczne. Po pierwszych kilku miesiącach działania przyszła weryfikacja. Z jednej strony korekcie poddane zostały założenia dotyczące wysokości przychodów i kosztów. Z drugiej strony – i tu rzeczywistość jest bezlitosna – w gruzach legły twoje nadzieje: na urlop w zaplanowanym terminie, na tenisa w południe, na beztroskę i wolne weekendy.

Owszem, samodzielnie planujesz swój czas, ale uwzględniając w pierwszej kolejności plany swoich klientów, potem plany pracowników. Do firmy przychodzisz pierwszy i wychodzisz ostatni, nie licząc nadgodzin. Sen z powiek spędza ci już nie tylko własne zatrudnienie, lecz także fakt, że dajesz pracę innym. Kary umowne nie są pustym tekstem w umowie, a stały się realną groźbą, z której konsekwencjami musisz się liczyć.

Zwolnienie lekarskie przestało być okazją do odpoczynku i załatwienia własnych spraw, szczepisz się na grypę i stawiasz na profilaktykę. Wiesz, że sukcesami trzeba się dzielić z podwładnymi, a porażka nie jest sierotą, bo ty jesteś jej ojcem. Oswoiłeś się z przepraszaniem za błędy, często nie swoje. Ważne są choroby nie tylko twojego dziecka, lecz także choroby dzieci twoich pracowników, ich nastroje, kłopoty, problemy. Choć ty nie masz na nie wpływu, one mają wpływ na twoje sprawy.

Jeśli nie będziesz jednym z przedsiębiorców, którzy w pierwszym półroczu 2010 roku zamkną swoją działalność (w pierwszej połowie 2009 zarejestrowało się 136 tysięcy przedsiębiorców), masz szanse doczekać chwili, kiedy twój piątek zakończy telefon klienta, który przez kwadrans wychwalał będzie efekty działań twojego pracownika, a w perspektywie będziesz miał wolną sobotę – pierwszą od kilku tygodni. Takie są właśnie realia pracy na swoim.

Katarzyna Niewiadomska

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0