25.04.2012

Portfel klientów decydujący

Wybór lokalizacji sklepu Pepe Jeans zależy nie tylko od liczby potencjalnych klientów, ale także ich zamożności.

Pochodząca z Anglii marka odzieżowa, posiadająca centralę w Madrycie, liczy w Polsce siedem sklepów własnych, pięć franczyzowych i trzy outlety. Sklepy Pepe Jeans powstają w lokalach o powierzchni 100-150 m2 przy głównych ulicach miast i w galeriach handlowych. Deficyt pierwszej z wymienionych typów lokalizacji oznacza, że najemcy skazani są na centra handlowe. Już w maju do sieci dołączy szósty sklep franczyzowy. Poprowadzi go franczyzobiorca, który już zarządza jednym punktem.
- Sklep w Galerii Krakowskiej powstał w 2008 roku, nasz partner chciał otworzyć drugi lokal w katowickiej Silesii jak najszybciej. Nie było łatwo, bo Silesia jest bardzo popularna, stąd tak długa przerwa między otwarciami. Odpowiedni lokał udało się pozyskać dopiero teraz. Odległość z Krakowa do Katowic to 45 minut jazdy autostradą, czyli tyle ile czasem stoi się w korku na jednej ulicy, więc nie ma to żadnego wpływu na zarządzanie obu lokalami - mówi Michał Gortat, menedżer ds. marketingu Pepe Jeans.

Zdjęcie punktu systemu Pepe Jeans

Sklep odzieżowy Pepe Jeans posiadający linie ubrań Junior powinien liczyć 150 m2 powierzchni.

Inwestycja w sklep odzieżowy Pepe Jeans wynosi minimum 600 tys. zł. W ramach funduszu marketingowego partner zobowiązany jest przeznaczyć 5 proc. obrotów na lokalne działania promocyjne. Ogólnopolskie akcje finansowane są przez centralę firmy. Miasta, w których marka chciałaby otwierać swoje sklepy to nie tylko największe aglomeracje.

- Liczba mieszkańców nie jest zbyt miarodajnym parametrem, zdarzają się bowiem miasta, które nie należą do największych, ale są za to na przykład ośrodkami turystycznymi odwiedzanymi przez wielu przyjezdnych. Zakopane liczy zaledwie 26 tys. mieszkańców, a odwiedzają je tysiące turystów. W tej chwili chcielibyśmy jeszcze zaistnieć w dużych miastach na wschodzie kraju: w Lublinie, Białymstoku i Olsztynie. W przypadku mniejszych miast istotna jest zamożność regionu. Zdarzają się bowiem miasta małe, ale bogate, gdzie prawdopodobieństwo sukcesu jest większe. Kiedy mówimy o współpracy we franczyzie, zakładamy, że lokalny przedsiębiorca zna lepiej swój teren i jeśli zdecyduje się na zawarcie umowy z nami, to jest pewny, że warto. Nie zamykamy się na żadną lokalizację, jeśli nasz partner sam w nią wierzy. Przykładowo Szczecin miał zawsze opinię miasta, gdzie wiele osób pracowało w stoczni, a po jej upadku całe rodziny zostały bez środków do życia. Nic bardziej mylnego. Otworzyliśmy w ubiegłym roku sklep w Szczecinie i wyniki franczyzobiorcy bardzo pozytywnie nas zaskoczyły - opowiada Michał Gortat.

(dw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0