07.06.2012

Polacy są otwarci na nowe marki

- mówi Maria Öqvist, dyrektor zarządzająca szwedzkiej sieci sklepów z odzieżą dziecięcą Polarn O. Pyret.

Dlaczego zdecydowaliście się wejść na polski rynek?
Nasze zainteresowanie Polską wynika z kilku czynników. Po pierwsze, to duży rynek z rosnącą klasą średnią, której siła nabywcza jest coraz bardziej okazała. Ponadto wstępne analizy preferencji polskich klientów pokazały, że nasze produkty spełnią ich oczekiwania.

Maria Oqvist, dyrektor zarządzająca Polarn O. Pyret

Chcemy skupić się na największych miastach. Badania pokazują, że w Polsce jest potencjał na otwarcie ok. 40 sklepów. Na razie jednak, w perspektywie pięciu lat, ta liczba sklepów wydaje się być realnym założeniem.
Maria Öqvist, dyrektor zarządzająca Polarn O. Pyret

Jak pozycjonuje się marka Polarn O. Pyret w kontekście cen?
Na większości rynków, na których jesteśmy obecni, należymy raczej do sektora premium. Oznacza to, że nie staramy się osiągać jakichś ogromnych udziałów w rynku. Docieramy do klientów, którzy chcą płacić więcej za wysoką jakość. Oferujemy ubrania o wieloletniej trwałości. Takie, w które można później ubrać kolejnych potomków albo sprzedać je do sklepu z odzieżą używaną.

By z powodzeniem wejść na polski rynek, warto byłoby pewnie zwiększyć świadomość marki u klientów.
Dlatego właśnie szukamy masterfranczyzobiorcy. Firmy, która będzie znać polski rynek. Dla nas bardzo ważne jest, by nasz partner świetnie orientował się w zakresie handlu detalicznego. To może być zarówno indywidualny przedsiębiorca z dużym doświadczeniem i wiedzą, jak i duża firma, która być zarządza inną siecią.

Polarn O. Pyret próbował podbić rynek rosyjski, ale ostatecznie się to nie udało. Dlaczego?
Rynek rosyjski jest trudny ze względu na obowiązki celne, z jakimi muszą się zmierzyć firmy z zagranicy. Są one drogie i czasochłonne, a to negatywnie wpływa na rentowność. To stanowiło jedną z przyczyn naszego wyjścia z tego rynku. Kolejną była niezbyt udana współpraca z naszym masterfranczyzobiorcą, który jak się okazało miał zbyt małe doświadczenie i niewiele kontaktów w branży handlowej. Dlatego obustronnie podjęliśmy decyzję o zamknięciu sklepów. Przyznaję jednak, że ciągle otrzymujemy wiele zapytań z rynku rosyjskiego i obserwujemy tam wysoki popyt na nasze produkty. Z tego powodu nie wykluczamy możliwości powrotu. Dziś jednak chcemy skoncentrować się na Polsce i Holandii.

Dość uważnie analizowaliście rynek niemiecki, ale to od Polski i Holandii marka zaczęła swoją ekspansję.
Uważamy rynek niemiecki za atrakcyjny. Wahaliśmy się, ponieważ mimo jego wielkości, jest to bardzo konserwatywny rynek, gdzie wiele czasu zajmuje wejście z nową marką i zbudowanie jej pozycji od zera. Z tego punktu widzenia wejście do Polski jest znacznie łatwiejsze. Polacy są bardziej otwarci na nowe marki.

A gdyby polski master franczyzobiorca odniósł sukces nad Wisłą, to czy możliwe byłoby, by to jemu centrala powierzyła misję tworzenia sieci w Niemczech?
Jest za wcześnie na takie spekulacje. Jednak jeśli rzeczywiście polski partner się sprawdzi, możemy o tym rozmawiać.

Jak ocenia pani kondycję polskiego rynku odzieżowego?
Oczekujemy, że branża będzie rosła. Spodziewamy się pozytywnych trendów rynkowych. Wierzymy, że tymczasowy zastój jest już za nami. W końcu nie wchodzilibyśmy do Polski, gdyby nie nasze optymistyczne prognozy na przyszłość.

Rozmawiał (gum)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0