21.06.2012

Korepetycje z przedsiębiorczości

Jedna z ważniejszych lekcji przedsiębiorczości, jaką odebrałam, związana była ze studenckim egzaminem z historii Polski XX wieku.

Historia była moją piętą achillesową. Wraz ze zbliżającą się sesją egzaminacyjną przerażenie rosło, a w głowie robił się mętlik: powstania nie wybuchały wtedy, kiedy powinny, najeźdźcy stawali się najechanymi, zwycięzców wszystko wiodło ku przegranej, a rewolucje przestawały zjadać swoje dzieci… Kolejnej nocy spędzonej nad książkami wpadłam na pomysł: zaproponuję profesorowi napisanie eseju zamiast zdawania egzaminu ustnego! Następnego dnia pomysł wydał się absurdalny, a przedstawiony koleżankom i kolegom stał się korytarzowym dowcipem. Któż ośmieliłby się złożyć taką propozycję profesorowi słynącemu z konserwatyzmu i najtrudniejszych egzaminów?! Gdy szłam na dyżur do profesora przedstawić swój pomysł, słyszałam, jak koledzy z roku robią ostatnie zakłady – po ilu minutach wylecę za drzwi.

Katarzyna Niewiadomska, prezes DGE Bruxelles Polska

Przedsiębiorczość idzie w parze nie tylko z kreatywnością, lecz także z odtwórczym powielaniem cudzych pomysłów.
Katarzyna Niewiadomska, prezes DGE Bruxelles Polska

– Panie profesorze, chciałabym zaproponować napisanie pracy zamiast zdawania egzaminu ustnego, wybrałam temat, to zagadnienie bardzo mnie interesuje, pracę złożę przed terminem egzaminu...
Uff… i ta nerwowo dygocąca stopa pod biurkiem...
– To ciekawe, hmm, no dobrze. Tylko proszę nie za małą czcionką.

Między innymi dzięki tej lekcji w roku 2004 podjęłam decyzję o otwarciu nowej firmy. I choć wówczas Polska nie była jeszcze członkiem Unii Europejskiej, a ja nie miałam pojęcia o dotacjach unijnych; choć system franczyzowy, którego rozwoju się podjęłam, pochodził z Hiszpanii, a ja znałam akurat język włoski; choć na polskim rynku funkcjonowało wtedy może 30 systemów franczyzowych i żaden nie był związany z usługami dla biznesu – mimo wszystko bardzo chciałam spróbować.

Kiedy teraz spotykam się z osobami, które chcą podjąć wyzwanie prowadzenia swojej działalności pod szyldem DGE, nie potrafię zgadnąć, kto tylko szuka informacji, kto przychodzi z podjętą już decyzją, a kto decyzji tej nigdy nie podejmie. Przychodzą pewni siebie mężczyźni, którzy zawsze chcieli mieć asystenta i własna firma da im taką możliwość. Przychodzą spieszące się kobiety („Opiekunka do dziecka może dziś zostać tylko 2 godziny…”), które po urlopie macierzyńskim nabrały absolutnego przekonania, że chcą pracować u siebie, nie dla kogoś. Przychodzą mężowie w imieniu swych żon, które będą prowadzić firmę, jeśli oni się zdecydują („Potem ewentualnie przyjdzie żona…”).

Czy coś wyróżnia tych, którzy zdecydują się i uruchomią swoją firmę? Czy trzeba mieć jakieś szczególne predyspozycje, żeby pracować na własny rachunek? Czy można zdiagnozować osobowość przedsiębiorcy? Czy przedsiębiorczość ma płeć? Nie. Przedsiębiorczość idzie w parze nie tylko z kreatywnością, lecz także z odtwórczym powielaniem cudzych pomysłów. Jest w niej miejsce dla bałaganiarzy i pedantów, ryzykantów i asekurantów, rozrzutnych i oszczędnych. Co w takim razie nas, przedsiębiorców, a być może także was – przyszłych przedsiębiorców, łączy? Chęć spróbowania! Mimo wszystko. Nierzadko – po raz kolejny.

Kiedy więc moja półtoraroczna córka Hania próbuje zapakować wielkiego miśka do małego plecaka, to choć w plecaku mieści się tylko miśkowa głowa, mówię: próbuj! Jeszcze raz! To samo powtarzam sobie. I wam.

Katarzyna Niewiadomska

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0