13.08.2012

Z kujona marny przedsiębiorca

Często od innych matek słyszę: „Moje dziecko świetnie radzi sobie w szkole, ma same bardzo dobre oceny z wszystkich przedmiotów, wszystko wie!”.

Wszyscy jesteśmy produktem marnego polskiego systemu kształcenia. Przez pierwszych dwadzieścia lat naszego życia jesteśmy zmuszani do biernego, pamięciowego uczenia się, nie jesteśmy trenowani do wykorzystania zdobytej wiedzy, analizowania informacji, myślenia abstrakcyjnego i kreatywnego podchodzenia do problemów.

Katarzyna Niewiadomska, prezes DGE Bruxelles Polska

Właściwa edukacja zaczyna się dopiero po szkole.
Katarzyna Niewiadomska, prezes DGE Bruxelles Polska

Skuteczność naszego szkolnictwa w przygotowaniu absolwentów – przyszłych pracowników do aktywności zawodowej pozostawia wiele do życzenia. Jeszcze gorzej jest, jeśli chodzi o edukację przyszłych pracodawców. I choć polska szkoła nastawiona jest na edukację pracowników, a nie na kształcenie pracodawców, to w obu przypadkach właściwa edukacja zaczyna się dopiero po szkole.

O ścieżkę rozwoju pracownika zadbają przełożeni, często wsparci profesjonalnym doradztwem działu kadr. W przypadku pracodawców, szczególnie młodych przedsiębiorców, rozwój ten przebiegał będzie w sposób mniej planowany, intuicyjnie, na zasadzie działań podejmowanych ad hoc.

Początkujący właściciel firmy postawi na kursy i szkolenia (studia podyplomowe zajmą za dużo czasu) pozwalające na prowadzenie swojej działalności. Dotyczyć one będą dwóch obszarów: przedmiotu prowadzonej aktywności gospodarczej, czyli specjalistycznej wiedzy dotyczącej produkowanych, czy sprzedawanych towarów lub świadczonych usług; z drugiej strony będzie to poszukiwanie wiedzy pozwalającej na efektywne prowadzenie bieżących spraw firmy: sprzedaż, rachunkowość, podatki, prawo. Satysfakcję i poczucie bezpieczeństwa przyniesie złudne wrażenie, że w swojej firmie jestem w stanie zrobić wszystko sam, że wiem najlepiej.

W pewnym momencie jednak, prawdopodobnie w trakcie jednej z rozmów rekrutacyjnych prowadzonych w nadziei pozyskania dobrego pracownika, zaniepokoi przedsiębiorcę obszerna wiedza kandydata, zainteresuje go jego duże doświadczenie, zaimponuje świeże spojrzenie na to, co dzieje się w jego branży na rynku, a może nawet przestraszą nieco pomysły na rozwiązanie problemów, z którymi sam próbuje się uporać od dłuższego czasu. Nadejdzie przełom, który na początku objawi się przygnębiającym wnioskiem: są mądrzejsi ode mnie, a później pełnym ulgi stwierdzeniem: są mądrzejsi ode mnie! To jest chwila, kiedy przedsiębiorca-pracodawca część spraw w swojej firmie przekaże pracownikom, a sam zostanie uczestnikiem kursów rozwijających kompetencje menedżerskie. Będzie uczył się, jak zarządzać mądrzejszymi od siebie i jak podejmować decyzje na podstawie ich rekomendacji. Być może zachwiane zostanie na chwilę jego poczucie pewności siebie, ale powoli będzie wychodził z pułapki przekonania, że szef powinien wiedzieć i umieć… WSZYSTKO.

Katarzyna Niewiadomska

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0