28.06.2012

Wsteczne odliczanie rozpoczęte

Nadchodzi uwolnienie rynku pocztowego. Czy franczyzobiorcy InPostu zarobią krocie?

Jeśli chodzi o rynek pocztowy, to Polska jest ewenementem na skalę europejską. Od lat rękami i nogami broni się przed pełnym otwarciem rynku dla prywatnych operatorów pocztowych. Pierwotnie miało się to stać już w 2011 roku, ale ostatecznie termin przeniesiono na początek 2013.

Listonosz InPost doręcza przesyłkę Fot. InPost

Przystąpieniem do sieci InPost zamyka się w kwocie 3,5 tys. zł, z czego 1 tys. zł to opłata licencyjna. Pozostała kwotę trzeba przeznaczyć na zakup sprzętu komputerowego. W pakiecie franczyzowym InPost oferuje swoim partnerom szkolenia, oprogramowanie, wizualizację punktu i ulotki.

Godzina zero zbliża się jednak wielkimi krokami. Co oznacza dla to klientów i przedsiębiorców, którzy już wcześniej rzucili rękawice Poczcie Polskiej?
- Uwolnienie rynku pocztowego bez wątpienia przyczyni się do zwiększenia liczby operatorów – w tym również zagranicznych firm, choć w ich przypadku zakładamy kilkuletnią perspektywę wejścia na polski rynek – mówi Rafał Brzoska, prezes zarządu sieci InPost, prywatnego operatora pocztowego, który działa już od 2006 roku. - Wpłynie to także na konkurencyjność w zakresie cen oraz poprawę jakości świadczonych usług. Powszechnie wiadomo, że państwowy monopol na dostarczanie poczty nie jest korzystny dla klientów.

Poczta Polska, o której mowa, ma jednak uzasadnienie dla swojej rynkowej wyłączności.
- Poczta jest jedyną firmą na rynku, która ponosi ciężar i obowiązek utrzymania placówek w każdej, najmniejszej nawet miejscowości. Na mocy przepisów prawa musi zapewnić dostępność do usług pocztowych każdemu Polakowi – tłumaczy Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

Monopol nieposkromiony

Nowe przepisy spowodują, że Poczta pożegna się z monopolem na kolportaż przesyłek do 50 g (który przez prywatnych graczy omijany był poprzez obciążanie listów słynnymi już blaszkami lub notesami). Jednak nadal utrzyma wyłączność m.in. na obsługę administracji publicznej, a na co najmniej również na dostarczanie emerytur i rent. To smakowity kąsek, bo blisko połowie z ponad 7 mln emerytów pieniądze przynosi listonosz.

- Ze względu jednak na niepełną liberalizację krajowego rynku pocztowego i tym samym utrzymujący się monopol Poczty Polskiej, InPost – jako niezależny operator pocztowy – ma ograniczone prawem uprawnienia, związane chociażby z trybem i sposobem doręczania niektórych pism urzędowych, w tym np. zeznań podatkowych do urzędów skarbowych – mówi Rafał Brzoska. - W ich przypadku, o ile możemy doręczać tego typu korespondencję, to największą przeszkodą jest kwestia uznawalności terminów doręczenia. W przypadku dokumentów wysłanych za pośrednictwem niezależnych operatorów liczy się bowiem data dotarcia listu do urzędu, a nie – jak ma to miejsce w przypadku Poczty Polskiej – data nadania, czyli stempla pocztowego.

Brzoska, którego spór z Pocztą Polską już dawno przeniósł się na sale sądowe, podkreśla, że zasady regulujące prowadzenie działalności pocztowej w Polsce stanowią olbrzymią barierę w funkcjonowaniu usługodawców niezależnych. Według niego Poczta Polska nie potrafi wykorzystać swojego potencjału i jednocząc siły z nowocześnie działającymi oraz dobrze prosperującymi prywatnymi firmami pocztowymi, wspomagać rozwój sektora pocztowego.

- Jedynym rozwiązaniem tej patowej na dzień dzisiejszy sytuacji jest zaprzestanie prowadzenia przez Pocztę Polską agresywnej polityki względem firm z polskim kapitałem i podjęcie konstruktywnej współpracy biznesowej chociażby w zakresie dzierżawy zaplecza techniczno-logistycznego, pozwalającej na zwiększanie zasięgu działalności prywatnych operatorów, zwłaszcza w kontekście wycofywania się Poczty Polskiej z małych miejscowości i wsi – mówi Brzoska.

Złoty środek

Operatorzy niezależni, w tym InPost, mając mniej możliwości działania na najbardziej atrakcyjnym polu przesyłek do 50g, skupiają się na tym, by rozszerzać ofertę o takie usługi, jakich nie może świadczyć operator narodowy. Stąd pomysł InPostu na rozwijanie sieci paczkomatów, które pojawiły się również poza granicami Polski.

- Sektor korespondencji tradycyjnej w Europie i na świecie kurczy się wraz z rozwojem komunikacji elektronicznej. Dlatego aktualnie ważne jest, by odpowiednio wcześnie podjąć działania mające na celu dopasowanie strategii produktowej do aktualnych warunków rynkowych. Z naszych analiz wynika, że zagraniczni operatorzy pocztowi odnotowują spadek wolumenu doręczanych listów, w tym zwłaszcza przesyłek reklamowych, nawet o 5 proc. Tendencja ta nie ominie również Polski, w której rynek pocztowy może się skurczyć w 2012 i 2013 roku w podobnym tempie - dodaje Brzoska.

(gum)