09.07.2012

Bez zmartwień o L4 pracownika

Franczyzobiorca Pepepralni nie musi zatrudniać personelu. Prowadzenie samoobsługowej pralni ogranicza bieżące koszty do minimum.

Pierwsza Pepepralnia powstała pięć lat temu. Początkowo Ewa Pawlicka, jej założycielka sama obsługiwała klientów. Wszystko to jednak po to, by po kilku latach zbierania doświadczeń uruchomić pralnię samoobsługową. Na razie działają dwa punkty własne w Krakowie, trzeci – również w stolicy Małopolski - zostanie wkrótce otwarty.
– Szukamy lokalizacji w największych miastach Polski, najlepiej blisko ośrodków akademickich i turystycznych. Liczymy również na wiedzę franczyzobiorców, którzy znają swoje miasta najlepiej – wyjaśnia Ewa Pawlicka.

Minimalna kwota inwestycji wynosi 120 tys. zł, z czego 20 tys. zł to opłata wstępna. Jej zwrot następuje po ok. trzech latach od uruchomienia biznesu. Zaletą pralni samoobsługowej jest fakt, że nie wymaga ona zatrudnienia dodatkowego personelu. Dzięki temu koszty bieżące ograniczone są do minimum. Franczyzodawca oferuje swoim partnerom szkolenia, materiały poligraficzne, pomoc przy projektowaniu pralni.

- Rynek jest bardzo obiecujący. Duże aglomeracje, w których mieszkają studenci, turyści i osoby wynajmujące mieszkania, potrzebują pralni samoobsługowych. Sezonowość jest ściśle powiązana z lokalizacją. Jeśli obiekt będzie znajdował się w okolicy akademików, można spodziewać się mniejszej liczby klientów w okresie wakacyjnym – dodaje Ewa Pawlicka.

(dw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0