18.07.2012

Gino Rossi wstaje z kolan

Najpierw emisja akcji, potem ekspansja w kraju i za granicą. Motorem rozwoju obuwniczej spółki ma być franczyza.

Gino Rossi, jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek obuwniczych na polskim rynku, wraca do gry. Spółka, która od kilku lat boryka się z poważnymi kłopotami finansowymi, jest o krok od wyjścia na prostą. Według zapowiedzi prezesa Tomasza Malickiego, Gino Rossi chce pozyskać 16 mln zł z emisji akcji na zasilenie kapitału obrotowego.

Sklep Gino Rossi.

Do końca roku powstaną trzy sklepy marki Gino Rossi, a także dwa pod innym szyldem należącym do spółki – Simple Creative Products.

Firma chce też rozwijać sieć sprzedaży, zarówno w kraju, jak i za granicą. W tym przypadku siłą napędową ma być franczyza – pomogą w tym przedsiębiorcy zainteresowani poprowadzeniem biznesu pod logo Gino Rossi. Do końca roku powstaną trzy sklepy. Dwa kolejne będą działać pod szyldem Simple Creative Products, marki należącej do spółki. Obecnie Gino Rossi posiada 66 punktów w kraju i 22 za granicą. Odzieżowy Simple ma zaś 51 sklepów, z czego trzy działają za granicą. Tomasz Malicki stawia na rozwój nowego konceptu pod nazwą Shop in Shop, multibrandowych sklepów, w których kupić będzie można m.in. buty Gino Rossi.

Kłody pod buty
Kłopoty spółki zaczęły się w 2008 roku, kiedy to kondycją branży odzieżowej poważnie zachwiała tracąca wobec innych walut złotówka, bo za importowany towar i najem lokali handlowych płacono głównie w euro i dolarach. Z czasem sprzedawcy i producenci z branży zaczęli też odczuwać ograniczanie wydatków przez klientów. To właśnie te zjawiska zmiotły ze stanowiska wieloletniego prezesa i założyciel spółki Macieja Fedorowicza, a przy okazji odchudziły portfolio jej brandów. W ciągu następnych miesięcy regularnie dochodziło do przetasowań w zarządzie spółki, a zapewnienia jego kolejnych członków o dobrej kondycji finansowej firmy z czasem zostały brutalnie zweryfikowane. W maju 2009 roku okazało się, że poprzedni rok zakończył się dla odzieżowego potentata stratą w wysokości 6,5 mln zł.

Przed upadłością spółka musiała ratować się emitując akcje. We wrześniu 2009 roku na fotel prezesa Gino Rossi objął Witold Jesionowski, związany wcześniej m.in. z firmami Lubawy, Agram SA i AMP Logistyka. Ten rok jest stracony – mówił obejmując stanowisko. Gino Rossi co kwartał notuje około 5 milionów złotych straty operacyjnej. W przyszłym roku może wyjść na plus. Na szczęście, w tej spółce nie trzeba się specjalnie nakombinować, aby uzyskać szybkie efekty restrukturyzacji. Wystarczą zwykłe cięcia kosztów i proste zabiegi, chociażby dotyczące wizerunku sklepów.

Prawie jak fuzja
2010 rok wydawał się potwierdzać przypuszczenia Jesionowskiego. Na jego koniec pojawił się nawet zysk w wysokości 6,36 mln zł, co wobec przekraczającej 25 mln zł straty rok wcześniej było bardzo optymistycznym sygnałem. Jednak w 2011 roku sytuacja spółki znów zaczęła się pogarszać. W czerwcu rynek obiegła wiadomość, że do grona udziałowców Gino Rossi wkroczą weterani branży odzieżowej – Jan Pilch i Krzysztof Bajołek. Ci sami, którzy wraz wcześniej tworzyli historię takich marek, jak Artman i Reporter.

Inwestorzy, który kilka miesięcy wcześniej zasilili swoimi kapitałem inną kulejącą firmę z rynku, Bytom, kupili 10-proc. pakiet akcji Gino Rossi za blisko 12 mln zł. Oficjalnie zadeklarowali, że chcą poprzez pracę u podstaw systematycznie poprawiać wyniki spółki. W istocie zaś ich plan był zupełnie inny. Już kilka miesięcy po przejęciu udziałów w Gino Rossi stwierdzili, że będzie ono idealnie pasować do innej karty z ich odzieżowej talii – Bytomia. Chcąc uzyskać silny meldunek, posadzili przy stole udziałowców obu spółek i rozpoczęli negocjacje, które miały doprowadzić do wielkiej fuzji. Rozmowy trzymane były w tajemnicy i trwały aż do kwietnia, kiedy to zarządy firm poinformowały publicznie o fiasku negocjacji.

W tym samym miesiącu na stanowisku prezesa Gino Rossi zasiadł Tomasz Malicki. Jego zarząd podtrzymuje optymistyczne prognozy wyników finansowych na 2012 rok. Spółka ma na czysto zarobić 4,8 mln zł przy przychodach na poziomie 207 mln zł.

(gum)