15.08.2012

Awans na biznesmena

Arkadiusz Litwinicki był barmanem i kelnerem. Kiedy awansował na stanowisko menedżera, wymarzył sobie własny pub. Tak rozpoczął współpracę z Piwiarnią Warki.

Arkadiusz Litwinicki pracował w warszawskich klubach, gdzie był m.in. barmanem, kelnerem oraz menedżerem lokalu. Z praktyki wiedział, jak rozmawiać z klientem, zarządzać personelem i jak wygląda praca na zapleczu. W końcu przyszedł czas na własny biznes w znalezionym w centrum stolicy lokalu. Bar na Wilczej pod nazwą Pepper Pub działał na pierwszym piętrze kamienicy, tuż nad Piwiarnią Warki.

Arkadiusz Litwinicki, franczyzobiorca Piwiarni Warka

Wolę, kiedy klient zamówi dobry posiłek, niż sączy jedno piwo i wypala pół paczki papierosów
Arkadiusz Litwinicki, partner Piwiarni Warki

– Wejście do mojego lokalu znajdowało się od strony podwórka, dlatego część klientów wchodziła do Warki, myśląc, że trafia do Pepper Pubu – wspomina Litwinicki.

Początkowo Piwiarnię Warki prowadziło trzech wspólników, ale spółka nie wytrzymała próby czasu. Lokal przejął przedsiębiorca z Radomia. Zarządzanie na odległość też okazało się nie najlepszym rozwiązaniem, dlatego pub ponownie potrzebował nowego właściciela – takiego, który potraktuje przedsięwzięcie poważnie i wszystkimi sprawami zajmie się na miejscu. W ten sposób franczyzobiorcą Piwiarni został właściciel Pepper Pubu. Przejęcie trwało 24 godziny – w tym czasie lokal był zamknięty. Liwinicki wyremontował wnętrze i oba bary połączył w jeden pub.

– Dzięki temu na piętrze może przebywać 80 gości, podczas gdy na dole jest ich 100. Do tego dochodzi jeszcze 40 miejsc w ogródku. Zmiany, jakie wprowadziłem po przejęciu Warki, polegały początkowo na przetestowaniu personelu, który był już tam zatrudniony. Niestety, po tygodniu okazało się, że trudno barmanów i kelnerki oduczyć starych, złych przyzwyczajeń, dlatego większość z nich została zwolniona. Inne zmiany to nowe menu oraz liczne promocje dla klientów – wylicza Arkadiusz Litwinicki.

Goście docenili starania nowego właściciela i personelu. Franczyzobiorca wprowadził w godzinach południowych, od 12. do 16., lunch do menu oraz urozmaicił je przekąskami dla wieczornych klientów, co wiązało się z inwestycją w zaplecze gastronomiczne. Dodatkowo raz w tygodniu odbywa się karaoke. Początkowo imprezy nie cieszyły się dużą popularnością, ale cierpliwość zaowocowała. Teraz stali klienci czekają każdej soboty, żeby sprawdzić siłę swojego wokalu. Goście mogą także zarezerwować salę VIP, która jest oddzielona od pozostałej części baru.

Wieczór jak event

Życie w Piwiarni wyznaczają imprezy sportowe pokazywane na 16 ekranach w lokalu oraz na dwóch umieszczonych w witrynie – dla klientów zasiadających w ogródku. Franczyzodawca pomaga partnerom załatwić sprawy związane z legalnym pokazywaniem meczów. Pub korzysta z usług trzech operatorów telewizyjnych, aby oferta transmitowanych imprez była jak największa.

– Na stronie internetowej oraz profilu facebookowym z tygodniowym wyprzedzeniem pokazujemy, jakie imprezy będzie można obejrzeć w barze. Na większe wydarzenia trzeba robić rezerwacje. W godzinach 12-18, kiedy klientów jest mniej, zachęcamy ich do odwiedzenia nas, organizując tzw. happy hour, czyli godziny, kiedy piwo jest tańsze – mówi Arkadiusz Litwinicki.

Franczyzobiorca podkreśla rolę akcji marketingowych realizowanych regularnie przez Grupę Żywiec. Piwo Warka jest oficjalnym sponsorem narodowej kadry piłkarskiej. Poza tym planowaniem promocji lokalu na Wilczej zajmuje się specjalnie zatrudniony w tym celu pracownik. Jego obowiązkiem jest m.in. planowanie wydarzeń i aktualizowanie strony WWW i konta na Facebooku. Jak na pub przystało, od połowy kwietnia klienci Piwiarni Warki mogą spędzać popołudnia i wieczory w ogródku. Aby było to możliwe, właściciel musi co roku z dwumiesięcznym wyprzedzeniem składać wniosek o zgodę władz dzielnicy oraz do Zarządu Dróg Miejskich. Otwarcie ogródka piwnego wiąże się z koniecznością postawienia przez właściciela stosownych znaków drogowych oraz ogrodzenia i zabezpieczenia części chodnika. Ostatnią z formalności związanych z prowadzeniem pubu jest załatwienie koncesji na sprzedaż alkoholu. Franczyzobiorca pozyskuje ją na swoje nazwisko i wybiera zakres sprzedawanych alkoholi. Partnerzy Warki mogą sprzedawać wszystkie marki piw, jakie znajdują się w ofercie Grupy Żywiec, oraz mocniejsze trunki z procentami, z którymi centrala podpisała umowę współpracy. Zatowarowanie alkoholu odbywa się zwykle dwa razy w tygodniu.

Gra do jednej bramki

Od dwóch lat przedsiębiorcy działający w branży gastronomicznej mają obowiązek wydzielenia strefy dla palących. W warszawskim pubie problem rozwiązał się dzięki połączeniu dwóch pięter. Na parterze znajduje się strefa dla palaczy, na piętrze – dla niepalących. Palić można również w ogródku.

– Wprowadzenie zakazu palenia w lokalach, które dysponują tylko jednym pomieszczeniem, to bardzo dobre rozwiązanie. Sam palę, ale rozumiem, że dym papierosowy przeszkadza innym. Opinie, że nowe prawo spowodowało zmniejszenie zysków pubów, są moim zdaniem nieprawdziwe. Wolę, kiedy klient zamówi dobry posiłek, niż sączy jedno piwo i wypala pół paczki papierosów – wyjaśnia partner Piwiarni Warki.

Franczyzodawca zapewnia swoim partnerom wystrój wnętrza z elementami nawiązującymi do tradycyjnego browaru. Franczyzobiorcy mogą za pośrednictwem internetowego sklepu Piwiarni Warki zaopatrzyć się w ubrania dla pracowników i szkło. Jednak największą wartością systemu franczyzowego jest rozpoznawalność marki Warka, którą Grupa Żywiec wypracowała przez lata obecności na rynku. Dzięki temu fani sportu mogą kibicować swoim ulubionym drużynom już w prawie setce pubów z czerwonym logo piwa.

notował (dw)