08.08.2012

Italia ochłodzi w Warszawie

Międzynarodowa marka Ci Gusta trafiła do Polski. Zaproponuje kuchnię włoską – od pizzy po desery lodowe.

Kiedy dwadzieścia lat temu Yassin Najjar rozkręcał swoją lodziarnię na ulicy Chłodnej w Warszawie, spragnieni wszelkich „powiewów” Zachodu nie mogliśmy się nadziwić, że można w ogóle wyprodukować coś takiego, jak lody miętowe czy marchewkowe. Dziś lokal, w którym mieściło się popularne Calypso zmienia szyld, a jego goście jeść będą tutaj dania według włoskich receptur spod znaku Ci Gusta. Menu jest szerokie – od pizzy i makaronów po desery lodowe i mrożone jogurty.

Dario Rabboni, właściciel konceptu Ci Gusta

Dario Rabboni, właściciel Ci Gusty, chce otwierać lokale w największych polskich miastach. Zgodnie z założeniami franczyzodawcy, w tym roku w Polsce powstać może jeszcze jeden lokal Ci Gusta.

Włoska franczyza dotarła nad Wisłę za sprawą trzech biznesmenów. Pierwszy z nich to wspomniany Yassin Najjar, który do Polski przybył na początku lat 90-tych. Prowadząc swoje Calypso wiele składników deserów lodowych zamawiał we Włoszech, gdzie wcześniej mieszkał. Tak też zawiązała się współpraca Najjara z firmą PreGel, największym na świecie producentem surowców do produkcji lodów i wyrobów cukierniczych. Kiedy jej szef, Dario Rabboni, zdecydował się rozszerzyć działalność rodzinnego biznesu na rynek gastronomiczny, Yassin Najjar postanowił zacieśnić współpracę i zmienić szyld swojej cukierni na Ci Gusta. Przedsięwzięcie pomógł zrealizować doświadczony na rynku franczyzowym Anas Adi, który od lat rozwija swój koncept Hana Sushi, a teraz zdecydował się wykupić master licencję Ci Gusta na polski rynek.

- Uważamy, że Polacy coraz lepiej rozpoznają międzynarodowe marki. Dlatego postawiliśmy na markę, którą klienci z Polski widzieli już gdzieś za granicą – to zawsze ułatwia biznes. Wiemy, że na rynku jest duży potencjał ludzi, którzy mają pieniądze i chcą je zainwestować. Poza tym zdecydowaliśmy się na masterlicencję gdyż uważamy, że koncept ten ma szanse na rozwój w Polsce i wierzymy, że uda nam się go sprzedać – mówi Yassin Najjar.

Kwota inwestycji we własny lokal Ci Gusta waha się od 150 tys. do pół miliona złotych. Na razie nie ma jeszcze ustalonych opłat franczyzowych, ale franczyzodawca deklaruje, że chcą je ustalić na takim poziomie, by odpowiadał możliwościom polskich inwestorów.

- Na razie zastanawiamy się nad ustaleniem miesięcznego ryczałtu nieobciążającego nadmiernie franczyzobiorcy. Będziemy starali się przekonać do tego właściciela marki – mówi Najjar.

To może się udać, bo właściciel na każdym kroku podkreśla uniwersalność swojego konceptu.

- Uważamy, że skuteczna sprzedaż franczyzy jest możliwa tylko wtedy, gdy zasady konceptu sieciowego są proste i zrozumiałe. Skomplikowane biznesy trudno jest powielać. Nasza koncesja jest bardzo elastyczna pod względem cen - zarówno dla franczyzobiorców, jak i dla klientów. Dlatego z powodzeniem otwieramy restauracje na całym świecie - od Indii i Chin po Europę. W biedniejszych regionach Azji utrzymujemy rentowność naszych sklepów, bo niższe ceny kompensowane są przez wyższy popyt ze strony licznej populacji – mówi Dario Rabboni.

Właścicielem marki Ci Gusta jest firma Happy Time Solutions, ale to PreGel stanowi o silnym zapleczu całego przedsięwzięcia. Włoski gigant jest na rynku od 40 lat, generuje roczny obrót na poziomie 120 mln dolarów i ma ok. 30 tys. klientów w ponad 120 krajach.

(gum)