03.11.2012

Franczyza wywindowana...

...cena licencji przyziemna. Wrocławska firma Liftboards znalazła niszę - sprzedaje powierzchnię reklamową w windach.

Pomysł na biznes Liftboards przywodzi na myśl znany hit rockowej kapeli Aerosmith. Z tą różnicą, że według Amerykanów winda była świetnym miejscem na miłość, a według franczyzodawcy z Wrocławia jest idealna na spędzenie chwili z materiałami reklamowymi.
- Liftboards to tablice reklamowe, które codziennie towarzyszą setkom tysięcy Polaków podczas podróży windą. Reklama w windach to kilkadziesiąt tysięcy spojrzeń każdego dnia. Odbiorcy oglądają je nawet kilkakrotnie w ciągu dnia – mówi Michał Błauciak, dyrektor ds. rozwoju sieci Liftboards.

Lift Board Fot. Liftboards

Przewidywana kwota inwestycji, z jaką powinien liczyć się franczyzobiorca sieci Liftboards, sięga 15 tys. zł

Obecnie tablice przytwierdzone są do ścian kabin windowych w trzynastu miastach, m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Częstochowie, Krakowie, Katowicach, Łodzi i Poznaniu.

Przewidywana kwota inwestycji, z jaką powinien liczyć się franczyzobiorca sięga 15 tys. zł.
- Ta suma uwzględnia już opłatę wstępną oraz opłatę bieżącą za pierwszy miesiąc działalności, a także zakup tablic reklamowych. Jednak wysokość opłat waha się w zależności od terytorium działania franczyzobiorcy i liczby wind, jakie można w danym rejonie obsłużyć – mówi Michał Błauciak dyrektor ds. rozwoju sieci Liftboards.

Partnerzy poszukiwani przez franczyzodawcę powinni odznaczać się motywacją do prowadzenia własnego biznesu, ale przede wszystkim zainteresowaniem branżą reklamową.
- Idealni kandydaci to tacy, którzy mają już doświadczenie na tym rynku. Jeszcze lepiej, gdyby posiadali kontakty w branży, które pozwolą im szybko rozkręcić interes – zaznacza Błauciak.

Choć biznes spod logo Liftboards nie wymaga wielkich nakładów, nie należy obawiać się o poziom przychodów. Franczyzodawca szacuje, że po zakupie licencji na ok. 80 wind można liczyć na sprzedaż na poziomie 10 tys. zł, z czego około połowa pokrywa koszty prowadzenia działalności.

- Franczyzobiorcy kupują tablice reklamowe od nas. Są to materiały stworzone zgodnie z wytycznymi Urzędu Dozoru Technicznego, wykonane na stalowym stelażu i pokrywie wykonanej z grubej blachy, co praktycznie czyni je odpornymi na możliwe akty wandalizmu – dodaje dyrektor sieci.

Partnerzy mają również możliwość wzajemnej współpracy w ramach pośrednictwa w sprzedaży powierzchni reklamowej.
- Może zdarzyć się, że do partnera w Gdańsku przychodzi reklamodawca, które prowadzi też działalność w Częstochowie. Wówczas za przekazanie takiego kontaktu do biorcy z Małopolski i pomoc w dopięciu transakcji taki partner może liczyć na prowizję w wysokości 15 – proc. - mówi Błauciak.

(gum)