26.12.2012

Skandal z kawą w tle

W Wielkiej Brytanii Starbucks popadł w niełaskę klientów. Okazało się, że unika płacenia podatków.

Starbucks, zawitał do Wielkiej Brytanii przed 14 laty. Przez ten czas rozwinął sieć sprzedaży do 750 placówek i osiągnął łączne przychody ze sprzedaży na poziomie 3 mld funtów. Brytyjskie władze zaniepokoiło jednak, że mimo tak pokaźnych przychodów Starbucks zapłacił raptem 8,5 mln funtów podatków (stopa podatku wynosi 25 proc.), a w ciągu ostatnich trzech lat – nie oddał skarbówce ani grosza. Wszak aż trudno uwierzyć, by przy takich obrotach prowadzić biznes o tak niskiej dochodowości…

Kawiarnia Starbucks w Starym Browarze w Poznaniu.

Starbucks w Wielkiej Brytanii prowadzi sieć własnych kawiarni. W Polsce wyłącznym franczyzobiorcą marki jest spółka Amrest, zarządzająca też lokalami Burger Kinga, Pizzy Hut i KFC.

Jak podaje dziennik The Guardian, sieciowy gigant płaci tak niskie daniny brytyjskiemu budżetowi, gdyż jego wynik finansowy obciążony jest znacznymi opłatami na rzecz zagranicznych spółek należących do grupy. Jakimi? 4,7-proc. Premia trafia do Danii tytułem opłaty za recepty i materiały graficzne używane w kawiarniach. Kolejne 20 proc. przekazywane jest do Szwajcarii. Tam działa inna spółka zależna Starbucksa, zajmująca się sprzedażą ziaren kawy. Zatrudnia 30 osób i płaci podatki do budżetu szwajcarskiego według stawki 12 proc.

To nie jedyne powody, dla których podatki płacone na Wyspach przez Starbucks mają się nijak do obrotów osiąganych przez sieć. Firma wydaje rocznie pół miliona dolarów na badania i rozwój, które to koszty można odliczać od podatków. Poza tym menedżerowie sklepów tłumaczą, że podstawę opodatkowania w dużym stopniu obniżają wysokie czynsze najmu nieruchomości, w których Starbucks otwiera kawiarnie.

Gdy praktyki podatkowe Starbucksa wyszły na jaw, sieć musiała stawić czoła ze strony silnej krytyce ze strony opinii publicznej. Pojawiły się głosy o nieetycznej postawie koncernu, a klienci zaczęli nawoływać do bojkotu kawiarni, choć de facto wszystkie poczynania Starbucksa pozostawały w zgodzie z prawem. Zarząd brytyjskiej części sieci ugiął się pod falą czarnego PR-u.

- Zapowiadam zmiany, które spowodują, że Starbucks będzie płacił wyższy podatek w Wielkiej Brytanii, niż wymaga tego prawo – zadeklarował Kris Engskov, szef brytyjskiego Starbucksa. – W 2013 i 2014 nie skorzystamy z przysługujących nam odpisów z tytułu płatności do spółek zagranicznych z grupy. Deklarujemy, że w tych latach będziemy płacić podatek CIT nawet jeśli nasza firma nie będzie osiągała w tym czasie zysków.

Czas pokaże, w jakim stopniu wywiąże się z zapowiedzi. Z podobnymi zarzutami spotkały się również inne globalne korporacje, jak m.in. Google. W świetle prawa ich rozwiązania podatkowe są absolutnie legalne, budzą wątpliwości matury moralnej.

(gum)