28.12.2012

Są akcje, będą przejęcia

Podobno w ogrodzie Mariusza Świtalskiego stoi rzeźba byka z Wall Street. Teraz do kolekcji dołączy byk z warszawskiej GPW.

Właściciel sieci pasaży handlowych Czerwona Torebka, zadebiutował na ostatniej w 2012 roku sesji giełdowej 43-procentowym wzrostem. Obecni na debiucie Mariusz Świtalski, większościowy akcjonariusz i Ireneusz Kazimierczyk, prezes spółki, nie kryli zadowolenia.
- Mamy wszystko, czego nam trzeba – mówił Ireneusz Kaczmarczyk. - Mamy lidera, który ma jasną wizję i pasję tworzenia, mamy menedżerów, którzy już wcześniej pracowali przy takich dużych projektach i mamy dostęp do kapitału.

Pasaż handlowy Czerwona Torebka w Szczecinie. Fot. Czerwona Torebka

Dotychczas uruchomiono 27 pasaży, kolejne 43 uzyskało pozwolenie na użytkowanie, a 45 jest na różnym etapie zaawansowania prac. Publiczna emisja akcji miała być jednym ze sposobów pozyskiwania pieniędzy na dalsze inwestycje. A plany są ambitne. Spółka zakłada do 2021 r. powstanie ponad 1880 obiektów o łącznej powierzchni najmu przekraczającej 1,2 mln m2. Realizacja dziesięcioletniej strategii ma kosztować około 4,5 mld zł. Dzięki wejściu na giełdę Czerwona Torebka chciała pierwotnie zarobić 281 mln zł. Jednak przy obecnych realiach rynkowych możliwa do ustalenia cena emisyjna była zbyt niska, więc zarząd spółki zdecydował się znacznie zredukować liczbę oferowanych akcji. W efekcie Czerwona Torebka pozyskała od inwestorów zaledwie 19 mln zł.

- Finansowanie pozyskane z giełdy jest symboliczne – przyznał w wywiadzie dla TVN CNBC Ireneusz Kazimierczyk. - Mimo trudnej sytuacji na polskim rynku bankowym udaje nam się uzyskiwać kredyty. Pozyskiwanie kredytów bankowych nie jest jednak naszym priorytetem. Czerwona Torebka jest swoistym narzędziem do konsolidacji polskiego rynku małych sklepów do 100 m2 i to nasz główny cel działalności.

Spółka zapowiada również akwizycje. Firma prowadzi już rozmowy z sieciami handlowymi. W pierwszym kwartale 2013 Czerwona Torebka planuje dodatkowo emisję obligacji.

(awh)