Kwota inwestycji w pizzerię Da Grasso zależy od lokalu wielkości raz stanu lokalu i waha się między 150 a 350 tys. zł. Opłata za przystąpienie do sieci wynosi 12 tys. zł.
Wtorek
22.01.2013
Dwie sieciowe pizzerie zmieniły nie tylko wygląd, ale również menu dostosowane do gustów stałych klientów.
 

Licząca prawie 200 restauracji sieć pochodzi z Łodzi. Właśnie tam w połowie lat 90. na ulicy Piotrkowskiej powstał pierwszy lokal. Dzięki franczyzie klienci z miast powyżej 20 tys. mieszkańców mogą spróbować jednej z 75 serwowanych pizz Da Grasso. Firma poszukuje obecnie franczyzobiorców z Opola, Piły i Środy Wielkopolskiej. Pizzerie powstają w centrach miast i na osiedlach w lokalach o powierzchni 100 m2, na której mieści się zaplecze, gdzie przygotowuje się pizzę, pomieszczenie socjalne i część dla gości.

- Bez względu na to, w jakiej miejscowości znajduje się restauracja najlepsze wyniki są osiągane w weekendy. Można powiedzieć że „godziny szczytu” przypadają na piątkowy i sobotni wieczór. Sporo zależy od pogody, w deszczowe dni obroty są często większe. Podobnie zresztą jest wieczorami, kiedy transmitowane są w telewizji ważne wydarzenia sportowe – mówi Magdalena Piróg, wiceprezes sieci Da Grasso.

Franczyzobiorcy prowadzący pizzerie w Krakowie i Starogardzie Gdańskim w ostatnich miesiącach wyremontowali swoje lokale. W małopolskiej placówce ekipa remontowa działała od lipca do grudnia minionego roku. Do menu trafiło więcej pozycji, m.in. ofert Menu Junior, z której z pewnością skorzystają uczniowie pobliskich dwóch szkół i przedszkola. Ponadto w lokalu znalazł się kącik zabaw dla dzieci. W dniu otwarcia pizzerii zorganizowano poczęstunek dla pracowników lokalnych firm i urzędów. Ta forma promocji pozwoli franczyzobiorcy pozyskać nowych klientów.

Z kolei pizzeria w Starogardzie Gdańskim została dwukrotnie powiększona, a do menu trafiła oferta śniadaniowa i makarony. Grono klientów pomorskiego franczyzobiorcy stanowią głównie studenci położonych blisko akademików Akademii Górniczo-Hutniczej.

- Ponowne otwarcia są dla nas bardzo ważne, ponieważ udowadniają, że mimo kryzysu nie cofamy się, ale cały czas myślimy o rozwoju i nie spoczywamy na laurach. Nawet jeśli w zeszłym roku z różnych powodów zamknęliśmy kilka lokali, to wracamy do tych miejsc i na pewno nie pozwolimy o sobie zapomnieć – dodaje Magdalena Piróg.

(dw)


Daniel Wilk
dziennikarz