21.02.2013

CCC znów stawia na franczyzę

Partnerzy otwierają sklepy w Rumunii, Rosji, Łotwie i Kazachstanie.

Spółka CCC to największy dystrybutor i producent obuwia w Polsce. Zarządza siecią ponad 700 sklepów pod szyldami CCC, BOTI i Quazi. Choć w Polsce firma odeszła już od franczyzy, w ekspansji na nowych rynkach intensywnie wykorzystuje właśnie ten model rozwoju.

Salon obuwniczy CCC. Fot. CCC

Franczyzobiorcy w Rumunii, Rosji, Kazachstanie i na Łotwie prowadzą już łącznie 15 sklepów CCC.

- Realizujemy strategię, w myśl której CCC ma stać się firmą globalną. Franczyzobiorcy w Rumunii, Rosji, Kazachstanie, na Łotwie i Rumunii prowadzą już łącznie 15 sklepów – mówi Dariusz Miłek.

Na nowych rynkach CCC szuka partnerów wśród dużych firm, które znają rynek i mają doświadczenie w swojej branży. Mają oni przetrzeć szlaki, dać zaczątek sieci sprzedaży i zbudować świadomość marki. Słowem, stworzyć podwaliny pod sieć własnych placówek CCC.

W niektórych krajach, np. w Czechach, na Słowacji i Węgrzech, gdzie do 2015 roku CCC chce być rynkowym liderem, otwierane są tylko placówki własne. Podobnie ma być w Austrii, gdzie już została powołana spółka odpowiedzialna za wejście na ten rynek, a także w Słowenii, Chorwacji i Turcji, gdzie jeszcze w tym roku mają się pojawić pilotażowe placówki.

Polski model się sprawdza

Gdy przed ponad dekadą jej twórca i prezes, Dariusz Miłek, rozpoczynał podbój rynku, franczyza stanowiła ważny czynnik również w krajowym rozwoju sieci CCC. Liczba partnerów w pewnym momencie sięgnęła nawet 70. Dziś został już tylko jeden – zarządza ośmioma sklepami, a sam Miłek przyznaje, że nie bardzo wie, na jakich zasadach zakończyć z nim współpracę. Dopóki zarabia, odwleka radykalne rozwiązania. Być może zarząd sieci zaproponuje mu by nadal zarządzał otwartymi przez siebie sklepami, ale nie jako właściciel, tylko agent. Na takie rozwiązanie zgodził się już inny franczyzobiorca.

Dariusz Miłek tłumaczy, że jako właściciel lepiej radzi sobie z zarządzaniem sklepami, niż większość franczyzobiorców. Ostatnie lata upłynęły mu na zamykaniu nierentownych placówek, poszukiwaniu lepszych lokalizacji i kończeniu współpracy z franczyzobiorcami, których wyniki były poniżej oczekiwań właściciela. Ale twórca CCC franczyzy nie lekceważy. Spełniła swoją rolę na rynku polskim, bo dała zaczyn sieci największego obecnie gracza na polskim rynku obuwniczym. Teraz Miłek powierza partnerom taką misję za granicą.

Podczas gdy Dariusz Miłek snuje plany ekspansji europejskiej, jego spółka notuje wzrosty przychodów. W 2012 roku powiększyły się one o 1/5, jednak nie przełożyło się to na podobną dynamikę czystego zysku. Firma zarobiła bowiem netto o 3,8 proc. mniej niż przed rokiem.

- Można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony dynamiczny wzrost przychodów i wysoki poziom sprzedaży w sklepach porównywalnych, z drugiej – niższa o 4,5 pkt proc. marża handlowa i wyniki finansowe niższe od oczekiwanych – podsumowuje Dariusz Miłek. – Jesteśmy za to bardzo zadowoleni z wyników nszych pierwszych placówek na Słowacji, w Rumunii i na Węgrzech. Liczymy, że już w roku 2015 podwoimy przychody zachowując jednocześnie wysokie parametry rentowności.

(gum)