20.03.2013

Kawa, pizza, lunch i ciastko

Kami rozwija cztery marki gastronomiczne. Franczyzobiorcy będą potrzebni, gdy lokale zaczną powstawać poza Śląskiem.

Kawiarnie Coffee Station, restauracje samoobsługowe Lunch Station, lodziarnie Sweet Station i pizzerie Da Italia – tak przedstawia się gastronomiczne portfolio marek firmy Kami, prowadzonej przez Mirosława Karolika. Koncepty liczą łącznie 15 placówek. Wszystkie są zlokalizowane w aglomeracji śląskiej i wszystkie działają jako lokale własne. Do końca roku ma ich być łącznie 20.

Potrawy w Lunch Station Fot. Kami

Koncepty spółki Kami rozwijają się wyłącznie w galeriach handlowych.

- Pozyskiwanie franczyzobiorców to nie jest nasz priorytet. Zależy nam na rozwoju, będziemy skrupulatnie selekcjonować kandydatów na partnerów. Franczyzowa współpraca wymaga maksymalnego zaangażowania i profesjonalizmu z obu stron, inaczej może zaszkodzić zarówno dawcy, jak i biorcy licencji – mówi Karolik.

Przyznaje jednocześnie, że wyjście któregokolwiek z konceptów Kami poza aglomerację śląską jest zależne od znalezienia odpowiednich kandydatów.
- Gastronomia to biznes, w którym bardzo trudno samodzielnie prowadzić ekspansję na nowe rynki. Jeśli któryś z konceptów pojawi się poza Śląskiem, to będzie to dziełem franczyzobiorcy – zastrzega Karolik.

Wysokość inwestycji we własny biznes w ramach sieci należących do Kami zależy od marki, którą wybierzemy. Najmniejszych kwot wymagają Da Italia i Sweet Station – do 150 tys. zł. W przypadku Lunch Station dysponować musimy od 150 do 200 tys. zł. Najdroższy jest koncept kawiarni Coffe Station – tu inwestycja mieści się w kwocie od 200 do 250 tys. zł.
- W każdym przypadku opłata wstępna wyniesie 1 tys. zł netto. Nie chcemy obciążać franczyzobiorców wysokimi kosztami wejścia, zależy nam przede wszystkim na rozwoju sieci – mówi Karolik.

Jego zdaniem minione miesiące roku 2013 nie rozpieszcza przedsiębiorców z branży gastronomicznej.
- Rok zaczął się fatalnie, ale myślę, że w drugiej połowie można spodziewać się lepszej koniunktury. Wydaje mi się, że w mediach za dużo mówi się o kryzysie i nadejściu trudnych czasów, co powoduje, że Polacy oszczędzają na potęgę i wstrzymują się od konsumpcji – uważa przedsiębiorca.

(gum)