04.04.2002

Eastbridge rozbuduje sieć

Smyk - sieć należąca do grupy Eastbridge chce w ciągu 3 lat zwiększyć ilość posiadanych placówek z 6 do 25

- Do końca 2002 r. planujemy otwarcie pięciu nowych sklepów - dwóch w nowych warszawskich galeriach Wola Park i Warszawa Wileńska oraz po jednej w Krakowie, na Śląsku i na Wybrzeżu. Jeżeli zrealizujemy plan, pod koniec roku będziemy mieli 11 sklepów – powiedział Pulsowi Biznesu Maciej Dyjas, prezes ds. operacji detalicznych i rozwoju Eastbridge Group. Plany rozwoju marki zakładają otwieranie co najmniej 5 placówek rocznie.

- Otwarcie jednej placówki o przeciętnej powierzchni 1000 mkw. to wydatek rzędu 3 mln zł - wyjaśnia Maciej Dyjas. - W miastach, w których otwieramy nasze sklepy, udział Smyka w rynku wynosi od kilkunastu do 20 proc. W praktyce, jedynym naszym konkurentem w tym segmencie są hipermarkety. Nasza oferta, nie będąc droższa, jest jednak lepsza jakościowo i kompleksowa, a towary skoncentrowane są w jednym miejscu, ponieważ w ramach działalności marki Smyk zajmujemy się tylko artykułami dla dzieci - podkreśla Maciej Dyjas.

Utrzymanie prestiżu marki wiąże się m.in. z prowadzeniem sklepów w atrakcyjnie położonych obiektach handlowych.
- Interesują nas miasta liczące ponad 100 tys. mieszkańców. Nie chcemy prowadzić sklepów o powierzchni mniejszej niż 600 mkw., gdyż wtedy nie możemy zaoferować całej gamy artykułów. W mniejszych miastach po prostu nie znajdziemy aż tylu klientów, aby opłacało się prowadzić sklepy o odpowiedniej dla nas wielkości. Ograniczanie asortymentu nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ zmniejsza grupę zainteresowanych - wyjaśnia Maciej Dyjas.

Najlepsza lokalizacja dla Smyka to sklepy w centrum miasta lub nowoczesne galerie handlowe.
- Ostatnio najbardziej interesują nas galerie handlowe. Jako najemca ściągający do obiektu dużą liczbę klientów, dostajemy wiele ofert powierzchni do wynajęcia. Jesteśmy jednak wybredni, ponieważ wydajemy dużo pieniędzy na otwarcie placówki i jej promocję. Zależy nam więc, aby po kilku latach nie znaleźć się w sytuacji, w której będziemy zmuszeni zlikwidować sklep, bo galeria handlowa przestaje funkcjonować - podkreśla Maciej Dyjas.

Na etapie analizy atrakcyjności zaoferowanej lokalizacji właściciele Smyka biorą pod uwagę głównie wielkość obiektu handlowego, jego położenie w mieście oraz branże i marki pozostałych najemców.
- Ponieważ podpisujemy umowy najmu co najmniej na 7 lat, musimy mieć pewność, że klasa obiektu przyciągać będzie wielu klientów. Obiekt, do którego wejdziemy, musi być nowoczesny, najlepiej typu centrum handlowo-rozrywkowe, z dobrym dojazdem. Musi też zapewniać przemyślany i interesujący dla klientów wybór sklepów - dodaje Maciej Dyjas.

Więcej: Agnieszka Janas, Puls Biznesu, 3 kwietnia 2002, s.29

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0