11.04.2002

Fast food w ofensywie

Bary mleczne i szybkiej obsługi zastąpione zostały na gastronomicznej mapie Polski przez lokale nowego typu międzynarodowych sieci

Tradycyjne polskie dania zostały zastąpione przez nowe hity: hamburgery, pizze, kanapki z sosami. Szczególnie polubili je ludzie młodzi i dzieci. To oni właśnie stanowią w większości klientelę barów nowej generacji, oferujących żywność tego typu. Placówek gastronomicznych tego typu tzw. fast foodów przybywa, oprócz pubów, najwięcej. W ogólnej liczbie 42 tys. lokali gastronomicznych mieści się już 6-7 tys. nowego typu barów. Liczba ta jeszcze wzrośnie.

Klienci fast foodów stanowią dość charakterystyczną, łatwą do zidentyfikowania grupę. Na podstawie przytoczonych w artykule badań tworzy się obraz młodych (20-29 lat), dobrze wykształconych (wyższe lub średnie wykształcenie) i dobrze zarabiających (dochód powyżej 2,5 tys. zł.) ludzi. Dużą grupę klientów stanowią też dzieci - co piąty konsument jest nastolatkiem. Warto podkreślić, że aż 65 proc. Polaków w ogóle nie korzysta z usług takich sieci gastronomicznych(dane GfK Polonia).

Wyraźnie od reszty odcinają się liderzy wśród sieci tego typu; 78 proc. zapytanych najczęściej odwiedza lokale McDonald’s, drugie miejsce przypada KFC - 19 proc, jako trzecia wymieniana jest Telepizza - 11 proc. W innych placówkach wskaźnik nie przekraczał 4 proc. Są to największe sieci, należące do zagranicznych inwestorów. Konkurencję dla nich stanowić zaczynają polskie firmy. Pojawiła się m.in. nowa sieć Polskie Jadło.

Większość lokali wchodzących w skład sieci fast food należy do prowadzących je firm, które są na ogół różnego typu spółkami. W McDonald’s na zasadach franchisingu działa około jednej czwartej lokali. Jednakże w ciągu najbliższych lat otwierane będą głównie placówki działające na tych właśnie zasadach.
-Jest to naturalna droga rozwoju sieci, na początku wypromowaliśmy markę, teraz dajemy możliwość przyłączenia się do niej innym - mówi Jacek Cabaj, dyrektor handlowy Telepizza Poland.

Koszty związane z uruchomieniem działalności gastronomicznej są poważne. Za licencję na prowadzenie działalności płaci się - w zależności od lokalizacji - od 50 do 100 tys. zł. Przybliżony koszt urządzenia placówki to 250 tys. zł. Na wyposażenie kuchni wydaje się 50-70 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć 4-9 proc. od wartości sprzedaży dla franchisodawcy. Właściciele nie chcą ujawniać swoich wyników finansowych, zasłaniają się tajemnicą handlową. Jednakże większość właścicieli twierdzi, że ich zyski i przychody rosną z roku na rok. U niektórych jednak zyski i rentowność spadają(zmniejszające się wpływy ze sprzedaży i wzrost kosztów).W tej branży zdarzają się także bankructwa jak np. w przypadku NYPC.

Polskie firmy zamierzają umocnić swoją pozycję w branży. Przewidywanych jest sporo inwestycji. Jan Kościuszko - właściciel firmy Chłopskie Jadło planuje np. uruchomienie 150 mniejszych lokali przy stacjach benzynowych. Oprócz tego, podobnie jak Leśne Runo, zamierza otworzyć 15 nowych restauracji.

Polacy nie chcą jednak konkurować z z zagranicznymi sieciami. Oferują całkiem inny typ dań. Uważają, że w walce z dużymi sieciami po prostu by polegli. Z kolei duże firmy światowe nie obawiają się nadmiernie konkurencji.Za swój największy atut uważają wypracowaną latami i skutecznie wypromowana markę. Jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wypromować nowe marki.

Więcej: Anna Sielanko, Paweł Blajer, Rzeczpospolita, "Ekonomia i rynek"

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0