31.01.2001

Luz tylko w niedzielę

Ogromny dystans dzieli polskich menedżerów od zagranicznych kolegów w kwestii prezentowania własnego wizerunku.

Rzeczpospolita w swoim dodatku Moja Kariera zamieściła artykuł dotyczący reguł określających sposoby ubierania się i komunikowania z osobami z zewnątrz pracowników korporacji.

Polscy pracownicy amerykańskich i brytyjskich kancelarii adwokackich, międzynarodowych agencji reklamowych i firm produkcyjnych, które działają w naszym kraju, na ogół z łatwością dostosowują się do tych wymagań i nie dyskutują na ten temat ze swoimi pracodawcami. Nie mają zresztą innego wyjścia – dodaje Rzeczpospolita. W większości polskich firm wciąż jeszcze panuje w tych sprawach całkowita dowolność i - jak zauważają zachodni specjaliści od public relations - niewielu jest szefów, którzy w ogóle zwracają uwagę na kreowanie zewnętrznego wizerunku swojej firmy.

- Sposób prezentowania się pracownika przedsiębiorstwa wpływa na jego wizerunek na rynku – mówił dziennikowi Krzysztof Łoszewski, stylista i projektant mody. Dla Polaków to wciąż jest nowość. Z jego doświadczeń wynika, że nawet osoby bardzo znane nie tylko w świecie biznesu, ale także i w polityce nie doceniają zupełnie tej kwestii. Coraz częściej jest jednak zapraszany na spotkania do firm, kancelarii prawniczych i banków. Niezwykle rzadko pracujący tam ludzie mają świadomość, że reprezentują nie siebie, tylko swoją instytucję. - Jestem zmuszony mówić im pewne oczywiste rzeczy. Mężczyznom podpowiadam, że idąc na spotkanie z klientem prosto z pracy muszą zmienić koszulę i wyczyścić buty. Kobiety przekonuję, że nie można w pracy obwieszać się biżuterią i chodzić na niebotycznych obcasach - dodał Łoszewski.

- W Polsce wciąż jeszcze pokutuje mit, że mężczyzna umyty i uczesany to zniewieściały mięczak - mówi Krzysztof Łoszewski. A co gorsza, wiele kobiet podtrzymuje w naszych panach takie przekonanie. - Na szczęście to się powoli zmienia. Dzięki temu, że podróżujemy już więcej po świecie, mamy możliwość skonfrontowania naszej nonszalancji ubraniowej z zachodnimi standardami.

Rzeczpospolita podała, że podczas firmowych szkoleń Krzysztof Łoszewski mówi swoim słuchaczom, czego szanującemu się szefowi przedsiębiorstwa i jego dbającemu o wizerunek firmy personelowi nie wolno robić. Przede wszystkim nosić wygniecionych koszul i ubrań, za ciasnych garniturów i włosów nie mytych od tygodni. Buty, porządnie wypastowane muszą mieć skórzaną podeszwę, a nie gumowy koturn. Spodnie powinny być wyprasowane i trzymać się na skórzanym pasku, a nie chować pod obfitym brzuszkiem. Jedni powiedzą: to niepotrzebne drobiazgi. Drudzy: to jedna z gwarancji sukcesu moje firmy.

Więcej: Rzeczpospolita, Ewa Zychowicz, 31 stycznia 2001

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0