16.07.2013

Häagen-Dazs topnieje

Z trzech ekskluzywnych lodziarni amerykańskiej marki w Polsce pozostała jedna.

Marka Häagen-Dazs zawitała do Polski w 2007 roku. W początkowym okresie, dystrybucja lodów koncernu General Mills do sklepów została powierzona zewnętrznej firmie. - W 2010 roku, gdy kończyłem moją część projektu, marka była obecna w ok. 300 sklepach i została nagrodzona statuetką Superprodukt Świata Kobiety – wspomina Tomasz Jesionek z firmy Salesmen Polska.

Lodziarnia Häagen-Dazs. Fot. Häagen-Dazs

Marka Häagen-Dazs powstała w 1961 roku w Nowym Jorku, stworzona przez polskiego emigranta Rubena Mattusa, który prowadził rodzinną lodziarnię od 1921 roku. Dziś firmowe wyroby dostępne są w ponad 70 krajach na świecie.

Plany rozwoju sieci były ambitne. Firma chciała sprzedawać lody w Polsce w 30-50 punktach. Docelowo miało być to nawet 150 "najbardziej prestiżowych lokalizacji". Niestety nie powiodło się, choć pozyskanie pierwszych franczyzobiorców nie trwało długo. Flagowa lodziarnia powstała w Warszawie przy ulicy Nowy Świat i od początku cieszyła się powodzeniem, podobnie jak punkt w Galerii Mokotów. Placówka we wrocławskim centrum handlowym Renoma nie miała tyle szczęścia i szybko została zamknięta.

Liczba lodziarni w sieć zmalała niedawno jeszcze bardziej, gdy przestał funkcjonować lokal na Mokotowie. Galeria, w której się znajdował, jest obecnie w rozbudowie. Przedstawiciele marki twierdzą, że lodziarnia wróci do obiektu, a franczyzobiorca cały czas negocjuje nowe warunki najmu. Galeria jednak nie potwierdza tej informacji.

Warunki przystąpienia do sieci przez lata nie uległy dużym zmianom. Kwota inwestycji, podobnie jak cena sprzedawanych lodów, jest bardzo wysoka. Otworzenie lodziarni w formie „classic” na powierzchni 60 m2 to wydatek min. 125 tys. euro. Häagen-Dazs nie pobiera opłat bieżących, ani składek na fundusz marketingowy, lecz samo przystąpienie do sieci kosztuje ponad 100 tys. zł (25 tys. euro).

- Muszę przyznać, że lody Häagen-Dazs są jednymi z najlepszych dostępnych na naszym rynku, gdyż są przygotowywane według tradycyjnych receptur, czyli z jajek i śmietany. Osobiście sięgam po nie od czasu do czasu - mówi Radosław Charubin, właściciel sieci Lody Bonano. - Ich cena jest jednak odstraszająca dla przeciętnego konsumenta.
A cena do najniższych nie należy - 9 zł za gałkę, która jest co prawda większa od oferty konkurencyjnych lodziarni, ale i tak 3 razy droższa od standardowej ceny.

Inne, franczyzowe sieci lodziarni nie borykają się z takimi problemami jak Häagen-Dazs. Spożycie lodów w Polsce, mimo że stosunkowo małe, cały czas rośnie, dlatego lodziarni przybywa. Lody Bonano otworzyły niedawno swoją 90 placówkę, Lody Gotti mają już 25 punktów, zaś CD Cafe zarządza już 37 lodziarniami Carte d'Or.

(boa)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Bolesław Adamiec

dziennikarz
Napisz do autora