12.07.2013

Właściciel Sfinksa idzie na wojnę

Sylwester Cacek zaskarżył decyzję UOKiK w sprawie kary nałożonej za politykę cenową w sieci Sphinx.

Urząd antymonopolowy doszukał się w umowach franczyzowych sieci Sphinx klauzul, które wskazywałyby na stosowanie przez dawcę licencji sztywnych cen. I ukarał go kwotą bliską 0,5 mln zł. - Zaskarżyłbym decyzję Urzędu nawet, gdyby kara wynosiła złotówkę – deklarował w odpowiedzi właściciel Sfinksa, Sylwester Cacek.

Sylwester Cacek w rękawicach bramkarskich

Decyzja Urzędu jest tendencyjna i pozbawiona obiektywnej oceny. Trudno nie odnieść wrażenia, że UOKiK-owi zależy przede wszystkim na budowaniu własnego wizerunku.
Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska

A ponieważ rzecz idzie o zasady, to słowa dotrzymał. Jego prawnicy przygotowali linię obrony, wskazując na szereg uchybień w postępowaniu prowadzonym przez UOKiK.
- Przede wszystkim urząd nie wykazał, że doszło lub mogło dojść do naruszenia interesu publicznego, a to jest podstawą do wszczęcia postępowania antymonopolowego. Ponadto nie wykazał, że celem zapisów umownych było naruszenie lub ograniczenie konkurencji, a to jest konieczne dla stwierdzenia naruszenia art. 6 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów – mówi mec. Dariusz Górnicki, pełnomocnik spółki.

Wśród uchybień prawnicy wskazują również fakt, że prezes Urzędu decyzję podjął tylko na bazie materiałów przekazanych mu przez Sfinksa, a jednocześnie uznał jego wyjaśnienia za niewiarygodne. Dariusz Górnicki twierdzi też, że według ustawy Sfinks w ogóle nie powinien podlegać postępowaniu, gdyż udział ma zbyt niski udział w rynku, na którym działa.

Jeśli UOKiK nie przychyli się do zarzutów Sfinksa i nie odstąpi od pierwotnej decyzji (co jest bardzo prawdopodobne), wówczas sprawą zajmie się Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tylko w pierwszej instancji postępowanie potrwa zapewne kilkanaście miesięcy. Niewykluczone zatem, że ostateczny werdykt poznamy dopiero za parę lat.

(gum)