19.07.2013

Salon w wersji mini

Kameralne atelier zamiast wielkiego magazynu z sukniami - to nowy pomysł na salon ślubny Madleine.

Sieć salonów sukien ślubnych Madleine stawia na mały format i zamierza otwierać niewielkie atelier, gdzie prezentowanych będzie co najwyżej kilkanaście sukien ślubnych. Zdaniem właścicielki sieci rynek powoli odchodzi od wielkich i urządzonych z przepychem salonów, ze względu na olbrzymie koszty inwestycji. Poza tym blichtr i ekstrawagancja nie są w stanie zagwarantować sprzedaży.

Modelka w sukni Madleine. Fot. Madleine

W sklepach nowego typu franczyzobiorca miałby 10-15 sukien ślubnych z naszych kolekcji, a kolejne modele można zamówić z katalogu, który zawiera ponad 600 wzorów.

- Chcielibyśmy otworzyć kilka niewielkich salonów partnerskich, które będą miały niskie koszty utrzymania. Jednak dla potencjalnych partnerów o wiele ważniejszy jest fakt, że koszty takiej inwestycji mogą się zamknąć nawet w kwocie kilku tysięcy złotych – twierdzi Magdalena Sulwińska, właścicielka sieci Madleine. - W sklepach nowego typu franczyzobiorca miałby 10-15 sukien ślubnych z naszych kolekcji, a kolejne modele może zamówić z katalogu, który zawiera ponad 600 wzorów.

Właścicielka sieci Madleine zapewnia, że na otwarcie salonu sukien ślubnych dobra jest każda pora roku. Oferuje przyszłym franczyzobiorcom również pomoc we wdrożeniu się w specyfikę branży ślubnej.
- Ze swojej strony przekażę moje wieloletnie doświadczenie w handlu oraz zaprezentuję techniki sprzedaży, które będą mogły być wykorzystane w kontakcie z wymagającymi klientkami – deklaruje Sulwińska. - Zapewniamy również szkolenie w jednym z poznańskich salonów, gdzie bezpośrednio przy sprzedaży można doświadczyć interesujących spotkań z przyszłymi pannami młodymi.

(mak)