05.09.2013

OFE: Swoboda wyboru czy pułapka

Pozostawić składkę w OFE, czy przenieść zgromadzony kapitał do ZUS-u? Oto na pozór atrakcyjna, choć niezwykle bałamutna oferta, którą szykuje dla nas rząd.

W toczącej się dyskusji nad przyszłością kapitałowych emerytur z OFE pojawia się propozycja pozostawienia nam wolnego wyboru, czy chcemy pozostać w OFE, czy raczej przenieść naszą składkę i zgromadzony już kapitał do ZUS-u. Zgłasza ją coraz częściej strona rządowa, ale i opozycja nie odcina się od takiego rozwiązania. Jest to niezwykle bałamutna oferta, choć na pozór wygląda atrakcyjnie: wolny wybór jest przecież czymś lepszym od obecnego przymusu należenia do obu filarów emerytalnych. Jakże można być przeciwko swobodzie wyboru?

prof. Marian Wiśniewski, Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytet Warszawski

Środki zgromadzone w OFE realnie istnieją, więc można przenieść je gdziekolwiek. Środków z ZUS-u nigdzie przenieść się nie da, z tej prostej przyczyny, że ich tam nie ma.
prof. Marian Wiśniewski, Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytet Warszawski

Otóż można, gdy określenie „wolny wybór” jest nadużyciem. W istocie chodzi tutaj przecież o pozwolenie na ruch w jedną tylko stronę, z OFE do ZUS-u, ale już nie z powrotem. To taki peerelowski paszport bez prawa powrotu lub, sięgając do współczesnej analogii, to prawo na zaciągnięcie kredytu we frankach szwajcarskich, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że kredyt ten nigdy nie może być przewalutowany na złotówki. Komu miałaby przeszkadzać dostępność takiego kredytu, przecież poszerza on swobodę wyboru na rynku, gdzie dostępne są tylko kredyty w złotówkach? Otóż mnie przeszkadza, gdyż oferta taka jest pułapką bez wyjścia, a bank nie powinien zastawiać pułapek na swych klientów. Zwłaszcza państwo nie powinno tego robić wobec obywateli. Nie ma tutaj żadnego znaczenia, że tak jak w przypadku kredytu pułapka może okazać się dla dłużnika korzystna, choć może być akurat odwrotnie. Sam wybór jest tutaj skonstruowany wadliwie, gdyż brakuje mu odwracalności, brakuje prawa do korekty wcześniejszych błędów. Skoro może istnieć kredyt z prawem do dwustronnego przewalutowania zobowiązań, to w tej sytuacji kredyt w obcej walucie bez prawa powrotu do własnej jest po prostu pułapką. Tak samo jak oferta przejścia z OFE do ZUS-u, gdy decyzji tej po dwóch czy trzech latach nie możemy odwrócić, ponosząc oczywiście rozsądne koszty transakcyjne takiego „przewalutowania”.

A zatem jeśli chcemy ulżyć więźniom obecnego przymusu równoległej przynależności do OFE i ZUS-u, jeśli chcemy poszerzyć swobodę ich wyboru, to tylko w taki sposób, by można było przejść z OFE do ZUS-u, ale także, po pewnym czasie, z ZUS-u do OFE wrócić. Każde rozwiązanie jednostronne będzie kalekie, także to, które dawałoby prawo migracji z ZUS-u do OFE, ale bez prawa powrotu.

Są dwa powody, dla których nikt nie oferuje nam prawa do wahadłowej migracji między OFE a ZUS-em. Decydujące znaczenie ma powód pierwszy, lecz o nim akurat najmniej się mówi. Chodzi o to, by na tym zarobił budżet państwa, a zarabia on tylko wtedy, gdy ludzie przechodzą z OFE do ZUS-u, lecz nie odwrotnie. Wypada przypomnieć, że budżet dopłaca 80 mld do ubezpieczeń społecznych (ZUS, KRUS, mundurowi, sędziowie itp.) i w tej kwocie około 8 mld refundację składek, które zamiast do ZUS-u idą do OFE. To źródło dopłat kiedyś wyschnie (mniej więcej za 20 lat), gdy nowy ZUS zacznie wypłacać nowe świadczenia, ale politykom się spieszy i chętnie by zaoszczędzili na owych 8 mld składek do OFE (tak jak dwa lata temu udało się zaoszczędzić 16 mld zł) i przede wszystkim sięgnęliby do 280 mld kapitałów zgromadzonych na naszych kontach OFE. W sumie to gra o wielkie pieniądze, które zapewniłyby każdemu rządowi długi oddech, trudno się więc dziwić, że jest to wymarzony projekt obecnie rządzących, a i opozycja mu cicho kibicuje, gdyż liczy na rychłe przejęcie władzy. Im więcej Polaków uda się namówić do ucieczki z OFE, tym niższy koszt polityczny łatania dziury budżetowej: w końcu ulżą budżetowi ci, którzy dobrowolnie przeniosą swoje środki z OFE do ZUS-u.

Drugi powód jest bardzo oczywisty. Środki zgromadzone w OFE realnie istnieją, więc można przenieść je gdziekolwiek, choć masowa, niekontrolowana ucieczka z OFE mogłaby wstrząsnąć giełdą, na której OFE zainwestowały ponad 100 mld zł. Środków z ZUS-u nigdzie przenieść się nie da, z tej prostej przyczyny, że ich tam nie ma. Moje konto emerytalne w ZUS-ie jest tylko informacją dla przyszłych pokoleń, jaką emeryturę powinny mi wypłacać ze swoich składek. Czyż nie rozstrzyga to o tym, że wolny wybór między ZUS-em i OFE jest praktycznie niemożliwy, więc w konsekwencji musimy się pogodzić z okaleczoną opcją ruchu w jedną tylko stronę? Wbrew pozorom wcale tak nie jest!

Wyobraźmy sobie, że mam podłe zdanie na temat OFE, a ufam ZUS-owi, i chętnie przeniosę 10 tys. zł z konta w OFE na konto emerytalne w ZUS-ie. Wyobraźmy sobie, że znajduję inną osobę, która ma przeciwne akurat zdanie i chętnie przejmie moje 10 tys. w OFE, a odda swoje 10 tys. w ZUS-ie. Taka bilansująca się wymiana nie wymaga przepływu pieniędzy między filarami emerytalnymi! Można więc dla wszystkich chętnych stworzyć platformę wymiany zapisami na kontach w OFE i ZUS-ie, gdzie transakcje wymienne realizowane są tylko w takim zakresie, w jakim się bilansują. Doprowadzi to do tego, że zacznie się kształtować kurs wymiany złotówki emerytalnej: ci po dłuższej stronie kolejki będą gotowi oddać nieco więcej za złotówkę na koncie po przeciwnej stronie. Żaden plebiscyt czy referendum nie zapewnią nam lepszego barometru, pokazującego, co Polacy sądzą o wiarygodności OFE oraz ZUS-u.

Nie zdziwi mnie jednak, że żaden z polityków – obecnie rządzących oraz mających nadzieję wkrótce rządzić – nie podchwyci tego pomysłu. W końcu nie chodzi o to, by dać nam wybór, lecz by przejąć 280 mld zgromadzonych w OFE. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że wpadniemy w tę pułapkę dobrowolnie!

Marian Wiśniewski

4 września premier Donald Tusk ogłosił rządowy plan zmian w systemie emerytalnym. Najważniejsza informacja: każdy członek OFE będzie miał trzy miesiące na podjęcie decyzji, czy chce pozostać w swoim funduszu emerytalnym, czy wybrać ZUS. Rząd planuje też ograniczyć o połowę opłaty pobierane przez OFE, a sama składka do funduszu ma wynosić 2,92 proc. wynagrodzenia.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0