27.09.2013

Handlowa batalia trwa

Polacy ruszyli na zakupy. Czy rosnąca konsumpcja pomoże franczyzowym sklepom spożywczym i supermarketom?

Sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła o 3,4 proc. w porównaniu z wynikiem zanotowanym przed rokiem. Eksperci są zgodni, że dla rynku handlowego to dobry sygnał. Jednak nie wszyscy jego uczestnicy mają powody do zadowolenia.
- Dane te są obiecujące i wskazują na pobudzenie gospodarki. Jednak należy pamiętać, że są to wyniki uśrednione dla całego handlu i zupełnie inaczej te wskaźniki wyglądają w przypadku np. dyskontów, a inaczej w mniejszych sklepach, które według danych zbieranych przez PIH, od dłuższego czasu wykazują regularne spadki w sprzedaży detalicznej – mówi Maciej Ptaszyński, dyektor generalny Polskiej Izby Handlu. - Dane podane przez GUS są ogólnie pozytywnie, ale nie dajmy się złapać w pułapkę statystyki, bo nie wszędzie wyniki sprzedaży są tak optymistycznie.

Wnętrze sklepu Groszek. Fot. Eurocash

Według CBOS najchętniej wybieranym miejscem robienia zakupów są dyskonty – tak uważa 49 proc. badanych. Sklepy osiedlowe wybiera 18 proc., a supermarkety 16 proc. konsumentów.

Małe sklepy spożywcze przegrywają rywalizację z dyskontami. Na koniec ubiegłego roku „spożywczaków” było w Polsce 318 tys., po pierwszym kwartale 2013 – o 3 tys. mniej. Coraz więcej właścicieli osiedlowych sklepów wybiera franczyzę, szukając pod szyldem znanej marki przewag konkurencyjnych, które pozwolą im przetrwać i zarabiać. Jak podaje Raport o franczyzie PROFIT system, w 2012 roku liczba małych sklepów na licencji powiększyła się o 648 do 21,1 tys.

Według CBOS najchętniej wybieranym miejscem robienia zakupów są dyskonty – tak uważa 49 proc. badanych. Sklepy osiedlowe wybiera 18 proc., a supermarkety 16 proc. konsumentów. A jednak zdaniem Janusza Bartkowiaka z Grupy Muszkieterów to właśnie supermarkety mają największe szanse skutecznie konkurować z tanimi dyskontami.
- Kolejne lata to będzie czas supermarketów. Aktualnie zatarły się już różnice na poziomie cen między tymi dwoma formatami. Są nawet sieci supermarketów, które oferują produkty tańsze niż w dyskontach – zauważa.

Zdaniem Marii Andrzeja Falińskiego, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, rosnąca sprzedaż detaliczna to powód do zadowolenia dla wszystkich rynkowych graczy. Specjalista zaznacza jednak, że w następnych latach swoje branżowe udziały powiększać będą głównie dyskonty i supermarkety operujące na powierzchni do 1 tys. m2, a także małe sklepy franczyzowe.

- Kiedyś ukułem takie stwierdzenie „integruj się albo giń”, nawiązujące do korzyści wynikających z przystępowania do sieci franczyzowych. Mały handel niezależny będzie się marginalizował, ale franczyza na rynku spożywczym jako pewna forma współpraca osiągnęła w Polsce pewną doskonałość. Najlepsi dawcy licencji pozwolą właścicielom małych sklepów skutecznie walczyć o klienta, chociaż odbędzie się to kosztem wprowadzenia wyśrubowanych standardów działania – zapowiada Faliński.

Wśród ogólnego optymizmu wywołanego publikacją danych o sprzedaży nie brak i głosów studzących entuzjazm. Do sceptyków należy Jan Domański, rzecznik Eurocashu, największego franczyzodawcy na polskim rynku handlowym.
- Narastająco od początku roku, wzrost sprzedaży żywności wyniósł 0,5%. Z kolei wg danych GUS sprzedaż w przedsiębiorstwach hurtowych w sierpniu była niższa o 1,1 proc. W naszej ocenie za wcześnie byłoby uznać to za trwały sygnał poprawy koniunktury, szczególnie w obliczu spadku zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw nie widać istotnych przesłanek do wzrostu popytu konsumentów. Dalej widać spowolnienie i oczekujemy, że będzie to dość trudny rok dla naszej branży, co może przyczynić się do jej szybszej konsolidacji – mówi Domański.

(gum)