02.10.2013

Dramat fryzjerski zażegnany

Jean Louis David zatrzymał spadek liczby klientów. - To najlepszy rok od dawna - twierdzi zarząd.

- Odwiedzalność salonów ma tendencję spadkową i należy skoncentrować się na wyhamowaniu tego trendu. Pracujemy nad rozszerzeniem oferty i jakością serwisu, aby przyciągać klientów – tłumaczył w pierwszej połowie roku Tomasz Bączyk, członek zarządu Provalliance Poland, która w Polsce rozwija francuską sieć Jean Louis David.

Fryzjerka i klienta w salonie Jean Louis David Fot. Provalliance Poland

Inwestycja we franczyzowy salon Jean Louis David to koszt około pół miliona złotych.

Dziś nastroje menedżera są nieporównywalnie lepsze. - Mogę już teraz powiedzieć, że 2013 rok jest dla nas najlepszym od dawna. Powiększyliśmy ofertę o kosmetyki z najwyższej półki i ten krok okazał się strzałem w dziesiątkę. Asortyment, choć jest z wysokiej póki cenowej, świetnie przyjął się wśród klientów – mówi Bączyk.

Przekonuje też, że na wyższe przychody i ruch w salonach wpływ miało położenie nacisku na standard obsługi.
- Cały czas dopracowujemy procedury, dzięki którym klient może informować nas o jakości naszych usług, zgłaszać opinie i reklamacje. Przykładamy do tego duże znaczenie. Na rynku usług fryzjerskim wcale nie chodzi o to, by zdobywać jak najwięcej nowych klientów. Prawdziwą sztuką jest ich przy sobie utrzymać – zaznacza Bączyk.

Zwiększeniu ruchu w salonach służyć ma również restrukturyzacja sieci punktów usługowych. Zarząd Provalliance w ostatnich miesiącach zamykał mniej rentowne punkty własne, w przypadku których dobiegały końca umowy najmu. Pozyskał za to w tym czasie trzy nowe salony franczyzowe. Obecnie w sieci działa łącznie 35 placówek. - W tym roku planujemy jeszcze dwa otwarcia i jedno zamknięcie – zapowiada Tomasz Bączyk.

(gum)