14.05.2002

Stacje paliw - dalszy rozwój sieci

Zarówno w produkcji paliw jak i sprzedaży dominuje Polski Koncern Naftowy Orlen. Inne firmy stanowią dla niego tło

Jak informuje Rzeczpospolita PKN, powstały z połączenia Centrali produktów naftowych i Petrochemii Płock, od razu na starcie zyskał liczącą ponad 1,4 tysiąca stacji sieć ze znakiem towarowym CPN. Statystycznie co czwarta stacja w Polsce jest PKN Orlen, jednakże niemal połowa w ogóle istniejących należy do prywatnych krajowych firm.
- Sa one rozdrobnione, nie skupiają kilkudziesięciu nawet stacji, każda firma ma co najwyżej kilka lub kilkanaście obiektów - mówi Cezary Nowosielski z Polskiej izby Paliw Płynnych. Izba skupia właśnie takie firmy.

Dopiero niedawno pojawiła się inicjatywa zjednoczenia tych stacji. Powstało Stowarzyszenie Niezależnych Operatorów Stacji Paliw, do którego należy około 80 właścicieli stacji. Stowarzyszenie chce wypromować nowy znak firmowy – Delfin.
- Dobrze byłoby gdyby pod jednym znakiem udało się skupić chociaż 150 stacji -mówi Nowosielski.

Od początku lat 90. na polskim rynku zaczęły pojawiać się stacje zagranicznych koncernów. Odbiegały one wizerunkiem od popularnych CPN-ów. Na stacjach oprócz dystrybutorów lokowano myjnie i sklepy.

Z roku na rok zagraniczne firmy rozwijają swoje sieci. Dwie liczące się firmy – BP i Shell - pozostawiły swojego konkurenta, norweski Statoil, daleko w tyle. Szef firmy Kristian Hausken uważa, że Statoil nadal będzie w gronie liderów. Może jednak okazać się, że zmieni taktykę. Do tej pory firma koncentrowała się na budowie własnych stacji od podstaw. Teraz rozważa możliwość zbudowania sieci dilerskiej.

Wybudowanie stacji od podstaw kosztuje nawet do 2 mln dolarów, dlatego firmy przeważnie tylko część stacji budują, chętniej przejmują już istniejące oferując partnerstwo lub tzw. patronat. Dotychczas największą zdolnością przejmowania wykazał się Shell. Na stacjach zachodnich koncernów sprzedawane jest głównie polskie paliwo i to przede wszystkim z PKN Orlen. Nie wszyscy wybierają jednak paliwo z Orlenu. Na przykład szwedzka firma Preem zaopatruje się w Rafinerii Gdańskiej.

Przedstawiciele zagranicznych firm twierdza, że aby ten biznes się rzeczywiście opłacał, trzeba zdobyć pewien udział w rynku – nie mniejszy niż 10 procent. Dlatego przynajmniej trzej liderzy deklarują rozwój sieci. Do tego trzeba mieć kilkaset stacji. Wiliam Kozik z Shell Polska zapowiada, że za dwa trzy lata firma ta będzie miała 400-500 stacji w Polsce. Kristian Hausken uważa, ze w ciągu 5 lat na Polskim rynku pozostanie zaledwie kilka dużych zagranicznych koncernów. Podobne opinie wyrażają tez dwaj rywale – BP i Shell.
- Małym stacjom trudno będzie się utrzymać przez dłuższy czas, zwłaszcza jeśli nie będą w stanie spełnić wymogów ochrony środowiska - mówi szef Statoil Polska. Jacek Wróblewski z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego twierdzi, że modernizacja stacji będzie postępować przede wszystkim tam, gdzie stacje będą działały jako patronackie lub partnerskie dużych firm. Może to oznaczać, że zachodnie koncerny znacznie chętniej inwestować będą także w mniejszych miastach.

Więcej: Rzeczpospolita, "Moje Auto", 14 maja 2002

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0