31.10.2013

Zysk w pigułce

Na studiach farmaceutycznych nikt nie uczy zarządzania apteką. Dbam o Zdrowie pomaga rozkręcić biznes.

Aleksandra Nielepkowicz jest z wykształcenia farmaceutą. Wybór drogi zawodowej to kontynuacja rodzinnej tradycji. Swoją aptekę na warszawskiej Pradze prowadzi od 12 lat. O wyborze miejsca zdecydowała lokalizacja na właśnie powstającym osiedlu, widoczna z ulicy witryna, a obok przychodnia. – Już wtedy była tu konkurencja – dodaje franczyzobiorczyni sieci aptek Dbam o Zdrowie. – Ta część miasta to głównie bloki i osiedla. Z roku na roku przybywało mieszkańców, ale i nowych aptek. To jeden z mankamentów naszego prawa. Brakuje zapisów, które regulowałyby ich liczbę na jednego pacjenta. Może nie doprowadziłoby to do wojny cenowej, gdzie sprzedawano leki za grosz, a w konsekwencji do ustawy refundacyjnej w takim kształcie, w jakim widzimy ją dziś.

Aleksandra Nielepkowicz, franczyzobiorca aptek Dbam o Zdrowie Fot. DOZ

Moja placówka osiąga obroty o 20 proc. wyższe od średniej rynkowej apteki.
Aleksandra Nielepkowicz, franczyzobiorczyni Dbam o Zdrowie

Na polskim rynku działa blisko 14 tysięcy aptek. Konkurencja jest spora, dlatego podobnie jak w każdym innym punkcie handlowym liczy się oferta, dostępność produktów i ich cena. Ważna jest również ekspozycja. – Tego nauczyłam się na szkoleniach w sieci DOZ. Nie wystarczy znajomość farmacji, trzeba też wiedzieć, jak zarządzać tym biznesem – mówi Aleksandra Nielepkowicz i jak dodaje, nie wyobraża sobie prowadzenia w dzisiejszych realiach apteki na własną rękę. Przyznaje, że farmaceuci na studiach nie są przygotowywani do prowadzenia apteki od strony ekonomiczno-biznesowej.

Apteka Aleksandry Nielepkowicz działa pod szyldem Dbam o Zdrowie od grudnia 2009 roku. Właścicielka należy do Rady Franczyzobiorców DOZ, w ramach której organizowane są spotkania służące wymianie informacji między centralą i właścicielami aptek należących do sieci. – Nie każdy farmaceuta umie wyciągnąć rękę po pomoc. Ja sama musiałam nauczyć się korzystać z oferowanych narzędzi. Przekonałam się, że to, co słyszymy na szkoleniach, rzeczywiście sprawdza się w praktyce. Efekt? Moja placówka osiąga obroty o 20 proc. wyższe od średniej rynkowej apteki – stwierdza Nielepkowicz.

W ramach współpracy franczyzowej oprócz pakietu szkoleń np. z merchandisingu, franczyzobiorcy sieci DOZ mają do dyspozycji narzędzia służące wsparciu sprzedaży, takie jak apteka internetowa, w której zaopatrują się głównie młodzi pacjenci. – Jeśli użytkownik wybierze moją aptekę jako miejsce odbioru zakupów, ja realizuję zamówienie, a więc zdobywam nowego klienta – wyjaśnia franczyzobiorczyni.

Choć właścicielka jest na miejscu niemal codziennie, apteką zarządza głównie zza monitora komputera. Używa do tego Profilu Farmaceuty, programu internetowego, który nadzoruje realizację kontraktów, stany magazynowe i sprzedaż poszczególnych grup produktów. – Dostaję gotowe narzędzia. Odeszłam od myślenia o ulepszaniu oferty, bo wiem, że DOZ robi to za mnie. Jestem też w stałym kontakcie z menedżerem mikrorynku, który z ramienia centrali opiekuje się moją apteką.

Aleksandra Nielepkowicz jest jednocześnie właścicielem i kierownikiem swojej apteki. W sumie zatrudnia siedem osób, zarówno techników, jak i magistrów farmacji. Zewnętrznej firmie zleca obsługę księgowości. Na jednej zmianie pracują tu dwie osoby. Na brak ofert pracy nie narzeka. – Od roku nie ma tygodnia, abym nie otrzymała zapytania o pracę. Na razie jednak nie planuję zwiększać zatrudnienia, bo fachowy personel kosztuje. Gdy zachodzi taka potrzeba sama zakładam fartuch i obsługuję klientów – mówi farmaceutka.

Branża farmaceutyczna odczuła wprowadzenie ustawy refundacyjnej w 2012 roku. Nowe przepisy dotknęły przede wszystkim właścicieli pojedynczych aptek. Wielu z nich nie wytrzymało konkurencji i albo zamknęło lokal albo przystąpiło do znanej sieci. – Ilościowo aptek nie ubywa, wręcz przeciwnie. Zmienia się natomiast układ sił na tym rynku. Duże sieci mają lepszą pozycję negocjacyjną, oferują więc atrakcyjniejsze warunki zakupów. Nie muszę zamawiać na zapas, bo dostawy realizowane są w ciągu 24 godzin. Mam dzięki temu niższe miesięczne koszty – mówi Aleksandra Nielepkowicz.

Asortyment w sieciach franczyzowych dostosowany jest do wyników sprzedaży całej grupy. W ten sposób analizuje się zwyczaje zakupowe wszystkich klientów aptek Dbam o zdrowie. Realizacja recept to tylko część działalności. Klienci kupują w aptekach także kosmetyki, produkty dla dzieci i suplementy. – Tu zachodzi ten sam proces, który widzimy np. w branży spożywczej. Lista produktów rozszerza się w miarę potrzeb. Złości mnie jednak fakt, że leki bez recepty są tak łatwo dostępne w kioskach, na stacjach benzynowych czy w drogeriach. Tam nikt nie uprzedzi klienta o skutkach niewłaściwego stosowania leków – wyjaśnia franczyzobiorczyni.

Farmaceuci zgodnie twierdzą, że polskie prawo pozostawia wiele do życzenia. Aleksandra Nielepkowicz zgadza się z większością, choć przyznaje, że sami aptekarze nie są bez winy. – Domagali się choćby stałych cen. Teraz mają, a wraz z nimi niższą marżę. Wierzę, że sytuacja wkrótce się ustabilizuje. Gdyby było inaczej, nie byłoby mnie teraz tutaj – podsumowuje.

Notowała Karolina Kazuła

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Karolina Kazuła

doradca we franczyzie
Napisz do autora