09.11.2013

W handlu od dwóch dekad

Jacek Jastrzębski, właściciel sklepu Odido, wykorzystał część wyposażenia ze swojego poprzedniego sklepu. Wstawił też nowe elementy, w tym kącik piekarniczy.

Ponad dwa lata temu Makro Cash & Carry wystartowało z nową siecią sklepów spożywczych Odido. Pod koniec czerwca szyld Odido zawisł nad dwutysięczną placówką. Jubileuszowy punkt został oficjalnie otwarty 26 czerwca w Mińsku Mazowieckim, a jego właścicielem jest Jacek Jarzębski.
– Zdecydowałem się na współpracę z Odido, bo szukałem silnego partnera, który pozwoli spojrzeć dalej i zobaczyć coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. Z Makro współpracowałem już od połowy lat 90., kiedy prowadziłem biznes pod własną marką, teraz przyszedł czas na to, żeby te związki zacieśnić – mówi właściciel jubileuszowego sklepu.

Sylweriusz Faruga, prezes Makro Cash and Carry  w sklepie Odido.

42 proc. klientów Odido wkłada do koszyka więcej niż 4 produkty. Tyle samo produktów kupuje jednorazowo 29 proc. klientów placówek niezależnych.

Sklep Odido, którego właścicielem jest Jacek Jarzębski, mieści się w nowym bloku na jednym z osiedli Mińska Mazowieckiego. Ponad 100 m2 stanowi powierzchnia sprzedażowa, lokal ma również 50-metrowe zaplecze biurowo-magazynowe. W nowo otwartym sklepie Odido pracują cztery osoby, sam właściciel również staje za ladą. Na półkach Odido należącego do Jacka Jarzębskiego można znaleźć 4-5 tys. pozycji asortymentowych.
– Do przystąpienia do sieci Odido skłonił mnie przede wszystkim luźny charakter współpracy. Jeśli w moim sklepie jest zapotrzebowanie na dany produkt, to w każdej chwili mogę pojechać do Makro i szybko go kupić, zamiast czekać na dostawę kilka dni. Sieć daje mi również dużo swobody w kształtowaniu asortymentu i doborze dostawców, zapewniając przy tym solidne wsparcie marketingowe. Mam nadzieję, że rozpoznawalność marki Odido pozytywnie wpłynie na postrzeganie mojego sklepu przez klientów – dodaje Jacek Jarzębski.

Nowy franczyzobiorca w biznesie działa od ponad 25 lat, więc handel nie jest dla niego tajemnicą.
– Przygodę z handlem rozpocząłem w 1990 roku. Mój wspólnik posiadał powierzchnię sklepową, ja samochód, a naszym głównym zmartwieniem była dostępność towaru – wspomina Jacek Jarzębski. – Teraz czasy diametralnie się zmieniły. Mińsk Mazowiecki liczy niecałe 40 tys. mieszkańców, ale rynek sklepów spożywczych jest tu bardzo nasycony. Oprócz hipermarketu działa też kilka sieci sklepów spożywczych, kilka dyskontów spożywczych i mnóstwo niezależnych sprzedawców. Żeby utrzymać się na rynku, potrzebne jest solidne wsparcie i bogaty asortyment, a właśnie to znalazłem w sieci Odido.

Franczyzowy wyjadacz

Sieć stworzona przez Makro Cash & Carry nie jest pierwszą franczyzą, z jaką miał do czynienia Jarzębski. Zanim otworzył sklep pod szyldem Odido, przez kilka miesięcy współpracował z siecią Carrefour Express, jednak w przypadku sklepu Jarzębskiego współpraca nie przełożyła się na wzrost obrotów. Klienci mylili ofertę supermarketu z promocjami organizowanymi przez działający w okolicy hipermarket Carrefour i oczekiwali od franczyzobiorcy cen na poziomie hipermarketu, których ten nie był w stanie zaoferować. To skłoniło Jarzębskiego do rozstania się z francuską siecią.

– Pomysł przystąpienia do sieci Odido podsunęła mi Katarzyna Stamburska, opiekun klienta z Makro, z którą współpracowałem od kilku dobrych lat, robiąc zakupy w hali Makro Cash & Carry. Kiedy dowiedziała się, że zamierzam zrezygnować ze współpracy z Carrefourem, spytała, czy chcę przystąpić do sieci franczyzowej zarządzanej przez Makro – opowiada Jarzębski.

Dobry sąsiad

Z badań wykonanych przez agencję badawczą Him!Research&Consulting, wynika, że 46 proc. klientów Odido robi w tym sklepie zakupy codziennie. Jako główne atuty wymieniają oni dogodną lokalizację (42 proc.) i bliskie położenie względem domu lub pracy (39 proc.). Wyniki badań potwierdza franczyzobiorca jubileuszowego sklepu Odido.

– Po zakupy przychodzą do mnie głównie mieszkańcy okolicznych domów i bloków. Są to zarówno emeryci, jak i matki z dziećmi i wszyscy, którzy cenią sobie jakość naszych produktów, osobisty kontakt ze mną i moimi pracownikami, a przede wszystkim ofertę szytą na miarę, czyli wspomnianą już kilkakrotnie elastyczność w doborze asortymentu – wyjaśnia franczyzobiorca Odido z Mińska Mazowieckiego.

Rozmowy i formalności dotyczące przystąpienia do sieci trwały niewiele ponad miesiąc. W tym czasie sklep Jarzębskiego normalnie obsługiwał klientów, chociaż nie wisiał nad nim szyld żadnej marki. Placówka przechodziła też niezbędne zmiany wizualne. Przede wszystkim zmienił się układ regałów, w sklepie pojawił się również kącik piekarski.

– W przygotowaniu sklepu i dostosowaniu go do wymagań sieci pomagał mi konsultant z Odido. Część wyposażenia, np. lady chłodnicze, pochodzą z mojego poprzedniego sklepu, musiałem jednak wymienić meble sklepowe. Regały, które teraz mam w sklepie, są dosyć niskie. To daje sporo przestrzeni i sprawia, że klient czuje się w nim jak w sklepie osiedlowym, a nie olbrzymim supermarkecie – opowiada Jacek Jarzębski.

Magdalena Krocz