10.11.2013

Franczyza w czterech kątach

Antoni Korzec z Nysy, mimo że posiadał doświadczenie w branży meblarskiej, i tak postawił na współpracę z Abrą.

– Nie wyobrażam sobie inwestycji w firmę bez analizy lokalnego rynku. Zanim rozpoczniemy sprzedaż konkretnych produktów, należy dowiedzieć się, co proponuje konkurencja, poznać jej mocne i słabe strony. Warto również zastanowić się nad atutami naszej oferty. Dzięki temu łatwiej dostrzec potrzeby klientów i przede wszystkim im sprostać. Dobrze dopasowany produkt do rynku zwiększa szansę na sukces – mówi Antoni Korzec.

Antoni i Agnieszka Korzec, franczyzobiorcy Abry Fot. Abra Sklepy Meblowe

Antoni i Agnieszka Korzec, franczyzobiorcy Abry z Nysy.

Franczyzobiorca z Nysy postąpił dokładnie tak jak radzi przyszłym przedsiębiorcom. Miał jednak łatwiejsze zadanie związane z weryfikacją rynku. Zanim zainwestował w biznes Abry, już znał branżę. Sklep, w którym pracował, nie był jednak zrzeszony w sieci i oferował asortyment z wyższej półki cenowej. – W Nysie brakowało sklepu z tańszą ofertą. Przeciętny miesięczny dochód mieszkańca wynosi od 1,8 do 2 tys. zł. Nie było więc tu właściwie w ogóle chętnych na meble za kilka tysięcy złotych. Postanowiłem wykorzystać niszę i zaoferować asortyment, który bardziej odpowiadałby potrzebom tutejszych klientów – wspomina Antoni Korzec.

Franczyzobiorca z Nysy postanowił otworzyć własny sklep. Chciał pozostać w branży ze względu na specjalizację w sprzedaży mebli oraz znajomość rynku. Wolał jednak przyłączyć się do dużej sieci, która pomoże mu rozkręcić swój pierwszy biznes. – Samodzielna działalność nastręcza wiele trudności. Musiałbym sam wypracować kontakty z producentami mebli, negocjować stawki cenowe oraz koszty obsługi transportu. Zajęłoby mi sporo czasu na wypracowanie silnej pozycji na rynku. Samo otwarcie sklepu to nie duży problem. Żeby utrzymać się w biznesie, liczy się dobra organizacji zaplecza takiej placówki – mówi Antoni Korzec. Jak twierdzi, działalność w sieci zdejmuje z głowy przedsiębiorcy tego typu obowiązki. Tak jest właśnie w przypadku Abry, która dba o zatowarowanie sklepów franczyzowych, asortyment, dostawy, negocjowanie cen zakupu mebli oraz ich atrakcyjny wygląd. Firma wspiera partnerów również w procesie sprzedaży i komunikacji z klientami. Abra dystrybuuje gazetki informujące o promocjach oraz nowościach. Dzięki nim klienci są na bieżąco z ofertą sklepów, co ma pozytywny wpływ na sprzedaż i generowanie wyższych obrotów poszczególnych punktów.

Zdaniem Antoniego Korca Polacy wolą kupować w sieciach, bo te wzbudzają większe zaufanie. Klienci wierzą w jakość, którą oferuje firma oraz sprawność działania w razie reklamacji. Pojedynczy przedsiębiorcy muszą dłużej i intensywniej powalczyć o renomę, co nie zawsze kończy się happy endem. – O koncepcie franczyzowym Abry dowiedziałem się z mediów. Odpowiadały mi warunki przystąpienia do sieci oraz współpracy na zasadzie franczyzy. Ponadto Abra oferowała to, czego brakowało w Nysie – tani produkt, łączący dobrą jakość i różnorodne wzornictwo. Proces rekrutacji oraz przygotowania sklepu do otwarcia trwał bardzo krótko. Sklep uruchomiłem w ciągu 3-4 miesięcy od czasu nawiązania pierwszego kontaktu z przedstawicielami firmy - dodaje Korzec.

Franczyzobiorca z Nysy prowadzi swój sklep od 2011 roku. W przyszłym roku zamierza otworzyć drugą placówkę pod szyldem Abry. – W biznesie bardzo ważna jest lokalizacja. Sklep meblowy nie musi mieścić się w centrum miasta. Może być na obrzeżach, przy wyjeździe z miasta. Najważniejsze by okolica była popularnym miejscem zakupów. Moja Abra mieści się w parku handlowym zlokalizowanym przy głównej trasie wyjazdowej z Nysy. Obecność innych sklepów branży wyposażenia wnętrz przyciąga klientów. Mimo że za pierwszym razem mogą nic nie kupić, zapamiętują mój sklep oraz jego ofertę i wrócą w przyszłości – mówi Antoni Korzec.

Franczyzobiorca poleca prowadzenie działalności na licencji. Chwali sobie wsparcie ze strony Abry, które otrzymał zarówno na początku prowadzenia sklepu oraz jakie dostaje teraz, gdy biznes jest już na zaawansowanym etapie. – Dużym ułatwieniem na starcie działalności był nieoprocentowany kredyt kupiecki na pierwsze zatowarowanie sklepu – twierdzi Antoni Korzec. Franczyzobiorca mógł też liczyć na 7-dniowe szkolenie zaraz po otwarciu sklepu, m.in. z wiedzy na temat oferty produktowej oraz ze sprzedaży i obsługi klienta. Abra organizuje szkolenia zarówno dla swoich partnerów, jak i ich pracowników. Tematy dotyczą zasad efektywnego zarządzania placówką oraz sprzedażą.

Placówka Antoniego Korca ma ok. 500 m2 powierzchni. Koszt inwestycji w sklep wyniósł go 100 tys. zł. Franczyzobiorca zatrudnia pięć osób. Dwie osoby pracują w magazynie sklepu oraz trzy odpowiadają za sprzedaż, obsługę klientów, zatowarowanie sklepu oraz przyjmowanie i realizację reklamacji.

mk

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Magdalena Kurda

doradca we franczyzie
Napisz do autora