14.12.2013

Herbaciany paradoks

Herbata to ulubiony napój Polaków, ale jej spożycie rośnie bardzo powoli. Odczuwa to franczyzodawca Tea For You.

W Europie pod względem spożycia herbaty jesteśmy w ścisłej czołówce – wyprzedzają nas tylko Brytyjczycy, dla których to niemal narodowy napój. Herbatę regularnie pije aż 98 proc. Polaków, częściej sięgamy tylko po wodę. A jednak rynek ten wcale przedsiębiorców nie rozpieszcza. Bo chociaż ilościowo spożycie jest imponujące, to zwiększa się w żółwim tempie. Firma badawcza Nielsen podaje, że od grudnia 2011 do listopada 2012 roku wydatki na herbatę wzrosły raptem o 0,2 proc. Euromonitor straszy z kolei, że w tym roku sprzedaż spadnie do 37,6 tys. ton z 37,9 tys. ton w 2012 r.

Stoisko Tea For You Fot. Tea For You

Punkt Tea For You wymaga inwestycji ok. 33 tys. zł. Kwota może zwrócić się nawet po pół roku działalności, jeśli lokalizacja okaże się atrakcyjna.

Zdaniem ekspertów rynek jest coraz bardziej nasycony, a na to nakładają się gorsze nastroje konsumentów.
- Ten rok rzeczywiście był średni – potwierdza te opinie Jarek Głowski, prezes Tea For You.

Jego koncept skurczył się z 10 do 7 wysp handlowych oferujących herbatę, kawę, zioła i związane z tym akcesoria. By podreperować budżet centrali, franczyzodawca nie wyklucza wprowadzenia wstępnej opłaty franczyzowej.
- Obecnie takiej nie pobieramy. Kwota inwestycji w punkt Tea For You wymaga, w zależności od lokalizacji, nakładów sięgających ok. 33 tys. zł – mówi Głowski.

Na 2014 Tea For You zapowiada 4 otwarcia. Właściciel sieci chce też wyeksportować swoją markę – niewykluczone, że zawita ona do Wielkiej Brytanii.

(gum)