23.12.2013

Biznesmen w rękawicach

Były bokser, Dariusz Michalczewski, chce rozwijać sieć fitness klubów Tiger Gym we franczyzie.

Najbardziej przedsiębiorczy z polskich bokserów, Dariusz "Tiger" Michalczewski postanowił teraz zawalczyć na franczyzowym ringu. W ręce partnerów chce oddać swoją sieć fitness klubów Tiger Gym, ale najpierw zamierza ją rozbudować. Za rok Tiger Gym ma liczyć 10 klubów, czyli dwa razy tyle co dziś, a w ciągu dwóch, trzech lat sieć ma znokautować konkurencję. Inwestycja we własny klub to 2 mln zł, podobno inwestycja zwraca się już w pół roku.

Dariusz Tiger Michalczewski w garniturze i rękawicach na ringu Fot. Dariusz Tiger Michalczewski

Z ringu wyniosłem odwagę, która przekłada się na moje podejście do biznesu
Dariusz "Tiger" Michalczewski

Ogłoszenie planów rozwojowych Tiger Gym zbiegło się w czasie z ogłoszeniem wyroku w trwającym prawie trzy lata procesem, jaki Michalczewski wytoczył firmie FoodCare. Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że firma FoodCare po zakończeniu współpracy z fundacją „Równe szanse” należącą do Dariusza Michalczewskiego, nie miała żadnych praw do używania oznaczenia Tiger. To jednak dopiero koniec pierwszej rundy, bo Michalczewski nie daje za wygraną i domaga się od FoodCare zapłaty należnego wynagrodzenia w wysokości 22 mln zł za bezprawne korzystanie ze znaku towarowego Tiger.

- Dla mnie Tiger to ewenement na skalę światową. Oczywiście, sukces tego brandu został poparty ciężką pracą i sukcesami sportowymi. Dzisiaj ta nazwa wszystkim kojarzy się z moją osobą. Na uwagę zasługuje fakt, że po raz pierwszy na świecie inny napój energetyczny pokonał Red Bulla. Jest to ogromny sukces – mówi Dariusz Tiger Michalczewski.

(mak)