05.01.2014

Diamenty w cenie

Podobno najlepszymi przyjaciółmi kobiet są diamenty. Jarosław Cieszyński, franczyzobiorca Briju, postanowił na nich zarabiać.

Marka Briju pojawiła się na rynku stosunkowo niedawno, bo zaledwie dwa lata temu. Jednak historia firmy zaczęła się blisko 100 lat temu, kiedy to złotnik Jan Piotrowski otworzył swój pierwszy zakład i sklep złotniczy. Przez blisko wiek firma zajmowała się produkcją i sprzedażą biżuterii ze złota, srebra i diamentów, które ostatnimi czasy trafiały do ponad 60 punktów partnerskich. W tym roku tajniki prowadzenia salonu jubilerskiego Briju poznali pierwsi franczyzobiorcy. Jednym z nich jest Jarosław Cieszyński, który pod koniec września otworzył salon Briju w Tczewie.

Jarosław Cieszyński, właściciel salonu Briju z Tczewa Fot. Jarosław Cieszyński/Briju

Po podpisaniu umowy współpracy zacząłem stopniowo wprowadzać do sklepu kolejne wyroby Briju, systematycznie wyprzedając biżuterię, którą miałem już na stanie.
Jarosław Cieszyński, właściciel salonu Briju w Tczewie

Złotnik z wykształcenia

Franczyzobiorca jest z wykształcenia jubilerem, ma też ponad 13-letnie doświadczenie w branży. Dobrze zna również firmę Briju, z którą współpracuję już od ponad 1,5 roku, prowadząc sklep partnerski tej sieci. - Zanim zdecydowałem się na własny biznes, pracowałem w dwóch sklepach jubilerskich. Pięć lat temu postanowiłem przejść na swoje i otworzyłem sklep w Nowym Dworze Gdańskim. Współpracowałem z różnymi dostawcami biżuterii. Jednym z nich była firma Briju, która w pewnym momencie zaproponowała mi ściślejszą współpracę i przystąpienie do sieci partnerskiej – wspomina Jarosław Cieszyński. Rozmowy z przedstawicielami producenta biżuterii zakończyły się rezygnacją ze sklepu „no name” na rzecz marki Briju.

- Zagwarantowali mi pomoc w przygotowaniu nowego wizerunku sklepu, jego promocji, a przede wszystkim korzystne warunki współpracy. Otrzymałem również dostęp do wysokiej jakości polskiej biżuterii – mówi Cieszyński. – Firma była także bardzo elastyczna w kwestii asortymentu. Po podpisaniu umowy współpracy zacząłem stopniowo wprowadzać do sklepu kolejne wyroby Briju, systematycznie wyprzedając biżuterię, którą miałem już na stanie. Dziś w sklepie połowa asortymentu srebrnego i wszystkie wyroby ze złota są już produkowane przez Briju – dodaje.

Droga do galerii

Dobra współpraca partnerska z Briju sprawiła, że Jarosław Cieszyński zdecydował się zacieśnić swoje związki z producentem biżuterii, przystępując do tworzonej sieci franczyzowej.
- Znalazłem lokal w Galerii Kociewskiej w Tczewie. Zarząd tego obiektu szukał akurat najemcy do lokalu z przeznaczeniem na salon jubilerski. To miała być jedyna placówka tego typu w tym centrum handlowym – mówi Cieszyński. – Zaproponowałem ten punkt przedstawicielom Briju. Oni dokonali oceny potencjału tego miejsca i opłacalności prowadzonego tam biznesu, a gdy wszystko wypadło pomyślnie rozpoczęliśmy negocjacje.
Jarosław Cieszyński jest właścicielem salonu o powierzchni 47 m2, który mieści się na pierwszym piętrze centrum handlowego. Jego otwarcie miało miejsce pod koniec września tego roku.

Salony Briju odbiegają swoim wyglądem od klasycznych sklepów jubilerskich, gdzie na nobliwych drewnianych ladach porozkładane są pierścionki, obrączki, bransoletki czy łańcuszki. Punkty z biżuterią Briju mają nowoczesny wygląd, a biżuteria prezentowana jest w pionowych ekspozytorach. To wymaga odpowiedniej aranżacji wnętrza, np. w kwestii oświetlenia czy wydzielenia stref, w których prezentowane są poszczególne kolekcje.
- Jeśli chodzi o prace remontowe czy wykończeniowe, to praktycznie o nic nie musiałem się martwić. Architekci Briju przygotowali dla mnie projekty lokalu, firma pomogła mi również znaleźć ekipę remontową i zapewniła meble oraz elementy wystroju salonu – mówi Cieszyński. – Prace związane z remontem lokalu i zaaranżowaniem go zgodnie wymogami sieci trwały ok. 1,5 miesiąca.

Właściciel wie najlepiej

Kiedy prace remontowe w sklepie zbliżały się już ku końcowi, Jarosław Cieszyński wraz z małżonką pojechali do centrali Briju, żeby skompletować asortyment sklepu.
- W ofercie Briju znajdują się wszystkie najważniejsze i najbardziej pożądane produkty jubilerskie, z których większość powstaje w Gnieźnie, w głównej siedzibie spółki. Natomiast tym, co wyróżnia ofertę Briju od innych firm, są diamenty o nazwie Crisscut, pochodzące z Nowego Jorku, na których sprzedaż w Polsce spółka ma wyłączność. Każda z linii tematycznych musi znaleźć się w sklepie – tłumaczy właściciel sklepu w Tczewie.
Na początek za ladą sklepu Briju w Tczewie stanął sam właściciel, zatrudnił tylko jednego pracownika do pomocy. Docelowo personel sklepu będzie liczył 3-4 osoby. - Zdecydowałem, że na początku sam będę sprzedawał w salonie, żeby poznać specyfikę tego biznesu i później jak najlepiej przekazać ją nowym pracownikom.

Taxi wiezie do diamentów

Marka Briju dopiero zaczyna walczyć o uwagę i portfele klientów, dlatego firma kładzie duży nacisk na marketing i działania promocyjne. Nie inaczej było w przypadku sklepu w Tczewie. Jeszcze zanim sklep został otwarty, na ulicach miasta pojawiły się billboardy informujące o otwarciu nowego salonu Briju. Pojawiła się również reklama radiowa emitowana w lokalnych rozgłośniach oraz informacje w prasie. Kulminacyjnym momentem było pojawienie się na ulicach Tczewa nowojorskich yellow cabs, które reklamowały nowy salon Briju. Żółte taksówki są elementem strategii reklamowej diamentów Crisscut, które są produkowane w USA, stąd pomysł na wykorzystanie ich również podczas imprez promujących sklepy Briju.

- Firma Briju jest bardzo zaangażowana w działania promocyjne. Kiedy rozpoczynałem współpracę partnerską, otrzymałem z centrali całą wizualizację sklepu i zewnętrzne szyldy. Szeroko zakrojone działania promocyjne miały miejsce również zanim sklep ruszył i trwają cały czas – mówi właściciel salonu Briju w Tczewie. Decydując się na przystąpienie do sieci Briju Cieszyński, liczył na to, że znana marka pomoże mu skutecznie osiągnąć przewagę rynkową.

- Konkurencja na rynku jubilerskim jest tak duża, że prowadząc biznes pod nikomu nieznanym brandem, praktycznie nie masz szans na rynku. Zdecydowałem się zostać franczyzobiorcą Briju, bo mogłem liczyć na opiekę i pomoc w prowadzeniu biznesu, otrzymałem też dostęp do biżuterii pochodzącej od polskiego producenta – mówi Jarosław Cieszyński.

notowała Magdalena Krocz