17.01.2014

Klient z dziarą

Skinial, specjaliści od bezlaserowego usuwania tatuaży, chcą otwierać gabinety w Polsce.

Pierwsze studia usuwania tatuaży metodą bezlaserową Skinial zostały otwarte w 2011 roku w Austrii i Szwajcarii. Obecnie sieć posiada punkty franczyzowe w 10 krajach m.in. w Niemczech, Hiszpanii i Australii. W Polsce firma Skinial zadebiutowała w grudniu ubiegłego roku w Szczecinie, gdzie działa jak na razie jedyna placówka tej sieci.

gbinet Skinial Fot. Skinial

Na uruchomienie studia usuwania tatuażu Skinial trzeba przeznaczyć ok. 80 tys. zł.

- Obserwujemy coraz większą liczbę osób, które z różnych powodów chcą usunąć tatuaż. Zamiast korzystać z bolesnych metod, wolą poszukać rozwiązań, które dadzą pożądane rezultaty bez zbędnego bólu związanego z zabiegiem laserowym. W naszych salonach wykorzystujemy naturalny płyn fizjologiczny, który usuwa barwnik. Technicy usuwają małe powierzchnie naskórka poprzez wprowadzanie płynu do wytatuowanych części skóry. Dzięki tej metodzie podrażniony pigment wypychany jest ku powierzchni skóry – wyjaśnia Eigil Thomsen, właściciel Skinial.

Franczyza Skinial skierowana jest do osób, które mają podstawową wiedzę o pielęgnacji skóry, a więc do lekarzy, pielęgniarek, kosmetyczek czy też farmaceutów, ale nie tylko. Na uruchomienie studia usuwania tatuażu Skinial trzeba przeznaczyć ok. 80 tys. zł. Kwota ta obejmuje jednorazową opłatę licencyjną, szkolenia, w tym stały dostęp do e-learningu, zestaw startowy z materiałami potrzebnymi do wykonania 10 zabiegów oraz materiały reklamowe.

- Gabinet można potraktować jako zajęcie dodatkowe, a następnie w zależności od rozwoju biznesu, poświęcać mu coraz więcej czasu. Franczyzobiorca może prowadzić działalność w mieszkaniu pod warunkiem, że dostosuje pomieszczenie liczące około 15 m2 do wymogów sanitarnych – tłumaczy Thomsen.

(mak)