15.04.2014

Franczyza pod krawatem

Pabianicki producent eleganckiej odzieży męskiej rozpoczął pozyskiwanie franczyzobiorców.

Marka Pawo powstała ćwierć wieku temu. W kolekcjach firmy dominuje moda biznesowa, ale w sklepie można też kupić odzież na specjalne okazje oraz typu smart casual, czyli eleganckich ubrań na co dzień. Sieć sprzedaży firmy liczy dziś 26 salonów, z których już teraz 5 prowadzą franczyzobiorcy, choć Pawo nigdy nie pozyskiwało partnerów do współpracy.

Odzież męska Pawo Fot. Pawo

Mimo że spółka Pawo dopiero teraz rozpoczęła oficjalne poszukiwania franczyzobiorców, wśród właścicieli sklepów jest już 5 partnerów, którzy sami zgłosili chęć poprowadzenia biznesu we współpracy z firmą.

- To franczyza znalazła nas, a nie my franczyzę, bowiem pierwsi partnerzy zgłosili się do nas sami – wyjaśnia Marek Ziółkowski, dyrektor zarządzający spółki. – Wspólnie dopracowaliśmy nasz model i jesteśmy gotowi, by udostępnić go kolejnym franczyzobiorcom. Zamierzamy też zachęcać franczyzobiorców do otwierania kolejnych sklepów, co już teraz jest standardem w naszej sieci.

Salony Pawo otwierane są w miastach powyżej 70 tys. mieszkańców. Mają średnio ok. 80 m2 powierzchni, a na inwestycję w sklep trzeba przeznaczyć ok. 2,5 tys. zł na każdy m2 powierzchni salonu (w kwocie tej ujęte są koszty adaptacji lokalu). Firma nie pobiera jednak opłat za przystąpienie do sieci, ani za funkcjonowanie w niej. Właścicielem towaru w sklepie pozostaje firma Pawo i to ona zarządza dostawami oraz końcówkami kolekcji. Franczyzobiorca może liczyć na pomoc w znalezieniu odpowiedniego lokalu oraz wsparcie podczas negocjacji z centrum handlowym.

Poza ubraniami, Pawo zamierza walczyć o klienta jakością obsługi. - W każdym salonie Pawo pracuje certyfikowany doradca wizerunku, który podczas indywidualnego spotkania z klientem pomaga mu zmienić swój wygląd i wprowadza go w najważniejsze zasady dress code – mówi Marek Ziółkowski.
(emka)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0