14.05.2014

Mieszane uczucia Redanu

Franczyzodawca Top Secret sprzedaje coraz więcej, ale wynik psuje mu ukraińska część biznesu.

Mieszane uczucia – tak chyba najlepiej można określić emocje, jakie towarzyszą  akcjonariuszom Redanu po ogłoszeniu wyników za pierwszy kwartał 2014 roku. Franczyzodawca marek Troll, Textilmarket, Drywash i Top Secret ma powody do zadowolenia, bo na większości rynków i segmentów udało mu się kontrolować koszty i zwiększać przychody. Sen spędza mu z powiek jednak ukraińska część biznesu, której niepewna sytuacja zaczyna odciskać swoje piętno na wynikach całej grupy.

Sklep Top Secret. Fot. Redan

Na Ukrainie Redan ma 11 sklepów własnych i 30 franczyzowych, a także sklep on-line. Uzyskuje tam 6 proc. całych obrotów grupy. Zarząd deklaruje jednak, że ich liczba będzie ograniczana.

W pierwszych trzech miesiącach 2014 roku odzieżowa spółka sprzedała towary o wartości 103,7 mln zł, co oznacza wzrost o 6,2 proc. rok do roku. Udało jej się przy tym powiększyć marżę handlową (czyli różnicę między ceną sprzedaży a zakupu towarów) o 5 proc., a przy tym nieznacznie ściąć koszty sprzedaży i ogólnego zarządu. Dzięki temu wynik na sprzedaży poprawił się o blisko 80 proc. I być może to wystarczyłoby do wyjścia „nad kreskę” (pierwszy kwartał ubiegłego roku zamknął się stratą na sprzedaży w wysokości  -3,1 mln zł), gdyby nie Ukraina.

O ile część dyskontowa (sieć Textilmarket) i modowa (pozostałe marki) pozwoliły zwiększyć przychody ze sprzedaży łącznie o 4,1 mln zł, to rynek ukraiński zanotował spadek obrotów o 1,7 mln zł. Powody? Zmniejszenie popytu spowodowane niepewnością wśród klientów to tylko jeden czynnik. Na pogorszenie wyników pokaźny wpływ miało też osłabienie ukraińskiej waluty wobec dolara (w którym denominowany jest zakup towarów na Ukrainie). W konsekwencji sprzedaż wyceniana w złotówkach spadła, tak jak wartość należności, na jakich wpłynięcie Redan oczekuje z Ukrainy. Spadek wartości hrywny spowodował, że pogorszenie sprzedaży o 16 proc. w walucie ukraińskiej oznacza spadek aż o 34 proc. po przeliczeniu na złotówki. W efekcie do straty na sprzedaży sięgającej 0,7 mln zł w pierwszym kwartale Redan musiał dopisać jeszcze 5,6 mln zł z tytułu różnic kursowych. To na razie strata „na papierze”, ale w miarę jak zobowiązań z rynku ukraińskiego będą spływać do Polski, będzie materializować się w rzeczywistych wynikach. Chyba, że hrywna zacznie się umacniać… Na to jednak w obliczu obecnego konfliktu trudno liczyć.

Na Ukrainie Redan ma 11 sklepów własnych i 30 franczyzowych, a także sklep on-line. Uzyskuje tam 6 proc. całych obrotów grupy. Zarząd deklaruje jednak, że ich liczba będzie ograniczana.

- Na razie nie napotykamy problemów mających wpływ na prowadzenie biznesu: towar jest dostarczany do sklepów, sklepy bez problemów przekazują utargi, transfer środków do Polski następuje bez przeszkód – analizuje Bogusz Kruszyński, wiceprezes Redanu. – Postanowiliśmy jednak wstrzymać rozwój na Ukrainie. Planujemy też zamknięcia sklepów – w tym roku doszło już do trzech. Rezygnujemy ze współpracy z franczyzobiorcami, którzy notują gorsze wyniki. Nie chcemy, by ewentualne zwroty niesprzedanych towarów obciążyły nasze konto. Oprócz tego renegocjujemy czynsze, zmniejszamy dostawy towarów i kładziemy większy nacisk na wyprzedaż zapasów.

Mimo trudnej sytuacji rynku ukraińskiego, Kruszyński przekonuje o stabilnej kondycji spółki. - Wyniki pierwszego kwartału potwierdzają systematyczną poprawę kondycji Grupy Redan. Naszym celem jest, aby wynik na sprzedaży części modowej za cały 2014 rok był dodatni, pomimo niesprzyjającej sytuacji na Ukrainie – podsumowuje.
I ma nadzieję, że wynik netto całej grupy wyjdzie na zero.

(gum)