11.06.2014

Pożegnanie z tatuażem

Franczyzodawca salonów usuwania tatuażu Skinial wciąż szuka pierwszego partnera. Dlatego kwotę inwestycji rozkłada na raty.

Skinial to sieć salonów usuwania tatuaży, której punkty działają w 10 krajach – m.in. w Niemczech, Szwajcarii i Australii. Od niedawna próbuje swoich sił na rynku polskim. Na razie ma jeden punkt w Szczecinie.
- Rozwój sieci nie idzie tak szybko, jak się spodziewałem – przyznaje Eigil Thomsen, franczyzodawca Skinial Polska. – Mamy jednak ok. 100 osób zainteresowanych otwarciem punktu Skinial, z czego 10 to naprawdę poważne kandydatury.

gbinet Skinial Fot. Skinial

Franczyzodawca Skinial przekonuje, że stosowane w jego salonach metody usuwania tatuaży nie są tak obciążające dla organizmu, jak usuwanie laserowe.

Zdaniem franczyzodawcy powodzenie sieci zależy od tego, na ile uda jej się przekazać klientom wiedzę o charakterystyce swojej usługi. - Nasz system jako jedyny pozwala usunąć wszelkie barwy spod skóry, nie sprawiając przy tym większego bólu, niż ten, jakiego klienci doznali przy wykonywaniu tatuażu. Dzieje się tak dlatego, że wykorzystujemy naturalną substancję, która jest już obecna w ciele i pobudza jego naturalną zdolność do wypierania obcych elementów na zewnątrz – tłumaczy Thomsen. – Nasza metoda obciąża organizm w znacznie mniejszym stopniu, niż usuwanie tatuaży laserem. Wysokie temperatury wytwarzane przez laser usuwają kolory, a pozostałości są usuwane przez krew. Niestety to sprawia, że tusz odkłada się w limfie, wątrobie i innych częściach ciała. Może przez to powodować alergię i ciężkie choroby – nawet raka.

Franczyza Skinial skierowana jest do osób, które mają podstawową wiedzę o pielęgnacji skóry, a więc do lekarzy, pielęgniarek, kosmetyczek czy też farmaceutów, ale nie tylko. Początkowo franczyzodawca ustalił kwotę inwestycji na poziomie 80 tys. zł. Teraz jednak zdecydował się bardziej zachęcić kandydatów.

- Dla niektórych rzeczywiście pieniądze stanowią problem. Początkowo sądziłem, że przy tak bogatej ofercie kredytowej ze strony banków nie będzie problemów z finansowaniem. Teraz jednak widzę, że większość tych produktów jest tak skonstruowana, by skorzystał tylko bank (zdarza się, że odsetki sięgają 25 proc.). Rozumiem więc niechęć przedsiębiorców do zaciągania kredytów – mówi Thomsen. – Dlatego zaproponowaliśmy kandydatom nowe zasady przystąpienia do sieci. W grę wchodzą dwie metody płatności. Pierwsza dotyczy kwoty 80 tys. zł i obejmuje licencję, szkolenie oraz pakiet startowy. Druga przewiduje roczny kontrakt z opłatą w wysokości 34,5 tys. zł, po którego wygaśnięciu współpracę można przedłużyć na kolejne 2-5 lat, płacąc 12,5 tys. zł za każdy rok.

Łatwo policzyć, że przy wykorzystaniu drugiej opcji licencja na pięcioletnią działalność pod szyldem Skinial będzie kosztować 84,5 tys. zł, czyli nieco więcej niż w przypadku pierwszego pakietu. Płatności będą jednak rozłożone w czasie, co może ułatwić rozkręcenie interesu.
(gum)