14.07.2014

Dostawa dla małych i dużych

Nie tylko największe marki gastronomiczne dostarczają posiłki do klientów. Z kilku powodów opłaca się to także pojedynczym restauracjom.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez instytut Homo Homini na zlecenie Foodpanda.pl 64 proc. Polaków zamawia jedzenie z dostawą do domu lub pracy, natomiast 38 proc. korzysta przy tym z serwisów internetowych i aplikacji mobilnych. Od początku tego roku taką możliwość wprowadził także polski oddział McDonald’s.
- Dostawa daje szanse na dotarcie do nowych klientów. Jest to dodatkowy kanał dystrybucji. Obecnie współpracujemy z 3 restauracjami McDonald’s. W naszej ofercie znajduje się także 10 restauracji Subway, 6 lokali marki Noodle w Pudle, a także dwie restauracje Salad Story. Najwięcej restauracji w naszym serwisie ma sieć Da Grasso, nasi użytkownicy mogą zamówić posiłki z 20 pizzerii. McDonald’s jest jedyną siecią dla której foodpanda realizuje wszystkie dostawy. Pozostałe sieci we własnym zakresie prowadzą dostawy posiłków do klientów – wyjaśnia Michał Rokosz, dyrektor zarządzający Foodpanda na rynkach CEE.

Zestaw obiadowy McDonald's.

Koszt dostawy z restauracji McDonald’s wynosi 7 zł, a minimalna wartość zamówienia 30 zł.

W przypadku Foodpandy na początku, to restauracja decyduje jaki będzie obszar dostaw.  Jednak firma stale monitoruje z jakich części miasta i konkretnych ulic klienci najchętniej szukają danych typów kuchni, dzięki czemu można modyfikować obszar dostawy tak, żeby jak najlepiej dostosować je do potrzeb klientów.
- Nasze umowy są bardzo elastyczne i w przypadku gdy restaurator nie jest zainteresowany dalszą współpracą może zrezygnować nawet po pierwszym miesiącu. Wielokrotnie podpisywaliśmy umowy na jeden miesiąc z późniejszym przedłużeniem na czas nieokreślony. Pokazuje to, że właściciele restauracji notują wyższe przychody dzięki współpracy z nami – twierdzi Michał Rokosz.

Nie tylko największym sieciom gastronomicznym opłaca się realizować zamówienia w dostawie. Większość restauracji na Foodpanda.pl to pojedyncze punkty lub niewielkie sieci. - To przede wszystkim dla tych restauracji możemy prowadzić więcej działań marketingowych i znacznie lepiej promować ich markę. W dużych sieciach proces decyzyjny jest zdecydowanie dłuższy i często nie pozwala na realizowanie promocji ad hoc, takich jak zniżka na sałatki w trakcie upałów,  czy promocja danego typu kuchni, która może być powiązana z wydarzeniem sportowym jak mecz drużyny z danego kraju na Mistrzostwach Świata – podaje przykład dyrektor zarządzający Foodpanda.
(dw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0