25.07.2014

Sklep spożywczy na prowincji

Właścicielka Groszka codziennie walczy z konkurencją. Nie ma łatwo, bo biznes prowadzi w liczącym 2 tys. mieszkańców mieście.

Goniądz to niespełna dwutysięczne miasto w województwie podlaskim. Jeden bank, jeden kościół, kilka butików z używaną odzieżą i sklepów z artykułami spożywczymi i przemyłowymi. Do najbliższego supermarketu prawie 20 km. Do Moniek, największego miasta w okolicy, jeździ się jednak tylko na poważniejsze zakupy. Po codzienne sprawunki wystarczy udać się na rynek, gdzie Groszek i Chorten (sieć obecna na Podlasiu), sklepy z niemal identyczną ofertą, sąsiadują ze sobą przez ścianę. 

Wnętrze sklepu Groszek. Fot. Eurocash

Turyści chętniej wybierają Groszka, bo większość z nich miała okazję zetknąć się z nim w innych częściach kraju.

Oba punkty prowadzone są przez lokalnych partnerów sieci. Sklepem Chorten zarządza franczyzobiorczyni, Barbara Man. Groszek to również biznes „kobiecy” - kiedyś prowadził go Mirosław Lenczewski, a dwa lata temu interes przejęła jego żona, Jadwiga.
- W Goniądzu mieszkam od wielu lat. Mąż miał własny lokal, który postanowił przeznaczyć na sklep, a łatwiej było przyłączyć się do znanej sieci, niż wymyślać wszystko od początku. Spożywczej konkurencji w miasteczku nie brakuje, a szyld znanej firmy pomaga przyciągnąć klientów – mówi Jadwiga Lenczewska. 

Jak jednak poradzić sobie z konkurencją, która proponuje niemal identyczne ceny i ma drzwi tuż obok?
- W takim miasteczku dużą rolę odgrywa przyzwyczajenie i zaufanie kupujących. Ci, którzy znali mnie i mojego mężą od lat, wracają do nas. Tak samo działa to w przypadku konkurencji, chociaż turyści przychodzą najczęściej do nas – tłumaczy franczyzobiorczyni.

Chociaż Goniądz do znanych kurortów nie należy, to, zdaniem Jadwigi Lenczewskiej wpływy z turystyki są znaczne, szczególnie wiosną i latem. Niewielka liczba restauracji i barów zmusza rowerzystów i biebrzańskich kajakarzy do zaopatrywania się w lokalnych sklepach, dlatego na półkach, obok serów i pieczywa piętrzą się pasztety w puszkach i mięsne konserwy. Turyści chętniej wybierają Groszka, bo większość z nich miała okazję zetknąć się z nim w innych częściach kraju. Chorten jest mniej rozpoznawalny, bo jego zasięg wciąż ogranicza się do wschodniej Polski. 

- Współpraca z Groszkiem układa się dobrze. Centrala zajmuje się reklamą lokalną i w internecie. Co dwa tygodnie dostajemy gazetkę z ofertą produktów i promocjami. Taką gazetkę rozprowadzają też po całym mieście. Umowy z hurtowniami podpisuję natomiast we własnym zakresie, sieć ewentualnie poleca sprawdzonych dostawców – mówi.

Zapytana, czy planuje otwierać kolejne punkty, zaprzecza. - Goniądz to nie Białystok czy Suwałki, nowy sklep nie znalazłby tu klientów. A do innej miejscowości trzeba by dojeżdżać. Jako właścicielka muszę mieć wszystko pod kontrolą, pilnować, żeby klienci byli zadowoleni a interes się kręcił. Lubię trzymać rękę na pulsie - dodaje.
(mt)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Małgorzata Tomczak

dziennikarz
Napisz do autora