30.07.2014

Na wycieczkę do Czech

My Travel otworzył w tym roku już 25 biur podróży. Teraz wybiera się za granicę.

Ostatnie miesiące były pomyślne dla branży turystycznej. Tourperatorom udało się stanąć na nogi i odbudować zaufanie klientów po kryzysowym roku 2012. Wiele firm zanotowało obroty wyższe niż w zeszłym roku już na początku sezonu. Spokojniejsza sytuacja w Grecji sprawiła, że wielu turystów powróciło na szlak śródziemnomorski, niezmiennie dużym zainteresowaniem cieszą się też Włochy, Hiszpania oraz Turcja.

Biuro podróży My Travel Fot. My Travel

Koszt inwestycji w biuro My Travel to ok. 50 tys. zł. Kwota obejmuje aranżację biura, wyposażenie i opłatę licencyjną.

Dobrą atmosferę w branży wykorzystał My Travel. W ciągu pięciu miesięcy firma otworzyła 25 biur podróży, realizując tym samym założony plan roczny.  Ale prezes zarządu My Travel, Damian Ozga, nie zamierza na tym poprzestać. Do końca roku chce uruchomić jeszcze 15 nowych biur, zarówno w kraju, jak i za granicą. Pierwsi w kolejce są południowi sąsiedzi.
- W najbliższych latach planujemy skupić się na dwóch filarach: sprzedaży internetowej i ekspansji za granicą. Wybraliśmy Czechy i Słowację, bo to kraje o podobnie skonstruowanym rynku turystycznym. Dużą rolę odegrała też nieduża odległość – mówi Damian Ozga.  

W swojej strategii franczyzowej My Travel stawia na multibiorców, czyli osoby, które zarządzają przynajmniej dwoma biurami. To cenni współpracownicy, bo ich doświadczenie przekłada się na sukcesy kolejnych placówek. Firma deklaruje elastyczność w kwestii wyboru lokalizacji – partnerzy mogą zdecydować się zarówno na duże miasta, jak i na mniejsze, jeśli widzą w nich potencjał na rozwój swojej agencji. 

Plany Damiana Ozgi przewidują utworzenie 200 biur podróży w Polsce i za granicą. 
- Dążymy do tego aby stać się multiagencją. Staramy się łączyć rozwój sieci z dbałością o jakość usług. Dużą wagę przywiązujemy też do klarownych i solidnych relacji z franczyzobiorcami – to klucz do sukcesu dużej firmy – dodaje. 

Rozpoczęta w 2013 r. sprzedaż internetowa przynosi coraz więcej dochodów, ale to biura partnerskie wciąż są podstawą funkcjonowania firmy. Damian Ozga nieustannie podkreśla "profranczyzowość" My Travel i uspokaja biorców którzy obawiają się  odpływu klientów do internetu;

Sprzedaż internetową uruchomiliśmy z myślą  o klientach z małych miejscowości, gdzie nie ma naszych biur. W dużych ośrodkach zdecydowana większość transakcji odbywa się osobiście, w placówce partnera. Internet nie tylko nie zagraża, ale wręcz wspiera sprzedaż franczyzową - na stronie klient znajdzie informacje o najbliższym biurze, w którym może zakupić wycieczkę. Funkcję pośrednika pełni również nasze call center, które zawsze sugeruje klientowi odwiedziny w placówce i przeprowadzenie transakcji na miejscu. Wiele osób  woli wybierać i rezerwować wczasy przez internet, ale pieniądze chcą wpłacać juz osobiście, bo uważają, że tak jest bezpieczniej - tłumaczy.

(mt

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Małgorzata Tomczak

dziennikarz
Napisz do autora