01.08.2014

Forsa dla leniwych

Koncept Home Invest pozwala zarabiać na nieruchomościach. Nawet tym, których nie stać na nie.

Piotr Kamiński zarabia na wynajmie nieruchomości mieszkaniowych od 2009 roku.  Teraz postanowił podzielić się swoim know-how z partnerami, którym oferuje przystąpienie do programu Home Invest. To patent na pomnażanie kapitału dla tych, którzy dysponują wolnymi środkami, ale niekoniecznie chcieliby je lokować na rynkach finansowych bądź w bankach. Wehikułem inwestycyjnym są nieruchomości, ale, co istotne, nie trzeba mieć gotówki potrzebnej do zakupu mieszkania ani też zaciągać kredytu hipotecznego.
- To również propozycja dla osób, które nie mają czasu lub możliwości, by otworzyć i zarządzać własną firmą, ale jednocześnie chciałyby, by ich kapitał pracował – mówi Piotr Kamiński.

Szklany biurowiec w Warszawie Fot. sxc.hu, windchaser

W koncept HomeInvest zainwestować można od 10 tys. do 450 tys. zł. Na razie jego twórca zarządza trzema własnymi mieszkaniami, nabytymi w celach inwestycyjnych.

Na czym polega inwestycja? Zasady współpracy zależą od kwoty inwestycji. Osoba dysponująca kwotą 250-450 tys. zł (to górny przedział inwestycji), która zgłosi się do Home Invest, może liczyć, że przedstawiciele firmy wyszukają dla niej mieszkanie w lokalizacji gwarantującej zysk z najmu.
- By był on jak największy, zapewniamy też remont i adaptację lokalu w odpowiednim standardzie. Klient może też liczyć na obsługę prawną i księgową – mówi Kamiński.

Partnerzy dysponujący kwotami od 50 tys. zł przystępują do specjalnie powołanej spółki komandytowej, której komandytariusze (wspólnicy) „składają” się na zakup nieruchomości inwestycyjnej. Gdy uzbiera się odpowiednia kwota, Home Invest kupuje wybraną nieruchomość, po czym ją wynajmuje. Zyski z tego źródła są dzielone między wspólników proporcjonalnie do ich wkładu.  

- Jako spółka możemy obniżyć koszty, które inwestorzy ponosiliby normalnie samodzielnie tj. księgowość, obsługa prawna, weryfikacja najemców wykluczająca nierzetelnych płatników oraz obsługa wynajmu. To daje możliwość osiągnięcia zysku rzędu 8-9 proc. w skali roku. Dlatego proponujemy naszym inwestorom, że póki zysk nie przekroczy 7 proc., cały profit należy do nich. Dopiero od nadwyżki ponad tę kwotę pobieramy 50 proc. prowizji. Czyli np. gdy mieszkanie zarobi realnie 9 proc. swojej wartości, inwestorzy otrzymują 8 proc., a my 1 proc. - mówi koordynator HomeInvest24.pl.

Jest jeszcze opcja przewidująca wkład finansowy w przedziale 10-50 tys. zł. W tym przypadku potencjalna stopa zwrotu sięgnie od 5 do 10 proc. rocznie.
- Środki te przeznaczymy na wynajęcie atrakcyjnego mieszkania od osoby trzeciej aby następnie je wyremontować i przygotować według naszych standardów, a później podnajmować je z zyskiem – zapowiada Kamiński.  

Twórca Home Invest podkreśla, że jego pomysł na inwestowanie jest znacznie bezpieczniejszy od całego szeregu innych ofert – od banku, który może przecież upaść, przez fundusz inwestycyjny, który może zaliczać kiepskie wyniki, po własny biznes, który może zbankrutować.  - Nieruchomość będzie stać i zarabiać – twierdzi Kamiński.

100 proc. pewności nie ma jednak nigdy. Inwestowanie w nieruchomości pod wynajem ma duże szanse powodzenia, jeśli rzeczywiście lokalizacja mieszkania będzie atrakcyjna, a jego standard zapewni możliwość poboru wysokiego czynszu. Warunkiem jest jednak znalezienie chętnego na skorzystanie z naszej oferty. Na regularne zyski możemy liczyć tylko wówczas, gdy uda nam się pozyskać najemcę, najlepiej długoterminowego. Bez najemców nieruchomość będzie stać… i generować koszty. To może być jednak również argument za tym, by powierzyć tego typu lokatę firmie, która powalczy o najemcę za nas. Zwłaszcza, że jej zysk pochodzi nie tylko z prowizji od zakupu nieruchomości (5 proc.) ale również z profitów generowanych przez spółkę, która zarządza lokalem.

Więcej informacji z rynku nieruchomości komercyjnych można znaleźć w portalu lokalnabiznes.pl

(gum)