09.08.2014

Zarabianie na leasingu

Im większe ryzyko związane z przyznaniem leasingu, tym wyższa kwota prowizji. Pamięta o tym Adam Bejda, partner GO-leasing.

Co łączy projekty unijne i leasing? Z pozoru to dwie zupełnie różne sfery biznesu, jednak punktów wspólnych jest więcej, niż można przypuszczać. Znalazł je Adam Bejda, dziś partner sieci GO-leasing.
W poprzedniej pracy zajmowałem się głównie projektami unijnymi, ale miałem również do czynienia z leasingiem. To zainspirowało mnie do założenia własnego biznesu właśnie w tej branży. Zawsze lubiłem kontakt z ludźmi, sprzedaż i nowe wyzwania. Postawiłem więc wszystko na jedną kartę i zacząłem szukać firmy leasingowej, z którą mógłbym nawiązać współpracę – wspomina partner GO-leasing z Białegostoku.

Adam Bejda, partner sieci GO-leasing Fot. GO-leasing

Miesięcznie podpisujemy średnio pięć umów, ale oczywiście zdarzają się miesiące lepsze i gorsze.
Adam Bejda, partner GO-leasing z Białegostoku

Zanim Adam Bejda zdecydował się na współpracę z konkretną firmą sprawdził różnych pośredników leasingowych działających na rynku.Szalę na korzyść Go-Leasnig przeważyło profesjonalne przygotowanie Grzegorza Olszewskiego, dyrektora generalnego sieci, który zajmuje się m.in. pozyskiwaniem i wdrażaniem nowych partnerów. Już na pierwszym spotkaniu dokładnie poznałem warunki współpracy i zasady funkcjonowania tego biznesu poparte konkretnymi liczbami. Ostatecznie do przystąpienia do sieci przekonały mnie elastyczne zapisy umowy, m.in. brak zakazu konkurencji czy możliwość samodzielnego kreowania działań marketingowych. Wszystkie procedury związane z samym podpisaniem umowy i rozpoczęciem działalności również przebiegły bardzo sprawnie  – mówi Adam Bejda.

Intensywne dwa miesiące

Rozmowy z firmą GO-leasing Adam Bejda rozpoczął w czerwcu 2013 roku, a już we wrześniu jego oddział zaczął obsługiwać pierwszych klientów. Jednak dwa miesiące, jakie upłynęły od momentu rozpoczęcia negocjacji do czasu uruchomienia biura, były dla nowego partnera GO-leasing bardzo intensywne. Przede wszystkim musiał pogłębić swoją wiedzę o leasingu. Wszystkie informacje niezbędne do prowadzenia punktu pośrednictwa leasingowego Adam Bejda zdobył na dwutygodniowym szkoleniu, które dotyczyło m.in. produktów dostępnych w ofercie GO-leasing oraz obsługi systemów komputerowych, za pośrednictwem których realizowane są umowy leasingowe.

Żeby prowadzić punkt pośrednictwa leasingowego, nie trzeba mieć skończonych studiów ekonomicznych – zapewnia Bejda. Wystarczy podstawowa wiedza z zakresu funkcjonowania przedsiębiorstw, całej reszty można z powodzeniem nauczyć się na szkoleniu. O wiele ważniejsze są odpowiednie cechy charakteru komunikatywność i uczciwość. Tę ostatnią przyszły partner  musi potwierdzić na piśmie, bo GO-leasing wymaga, aby przed podpisaniem umowy o współpracy dostarczyć zaświadczenie o niekaralności.

Słowa Adama Bejdy potwierdza Grzegorz Olszewski, dyrektor generalny sieci partnerskiej GO-leasing.
Do najważniejszych zadań organizatora systemu partnerskiego należy zapewnienie odpowiedniego zaplecza doradczo-szkoleniowego. Nie chodzi tu wyłącznie o skuteczne wdrożenie modelu biznesowego w placówce partnera, ale przede wszystkim o przekazanie mu całej wiedzy o tym biznesie. Dlatego tak duży nacisk kładziemy w naszej sieci na szkolenia, zarówno wstępne, jak i cykliczne, pogłębiające wiedzę naszych partnerów, a także bieżące wsparcie za pośrednictwem telefonu czy komunikatorów – mówi Grzegorz Olszewski.

Biuro musi być

Oprócz przygotowania merytorycznego przyszły partner GO-leasing musiał też zadbać o miejsce, w którym miało działać jego biuro. Wybór padł na lokal w centrum Białegostoku. Z czasem Adam Bejda zatrudnił pracownika, który wraz z nim doradza osobom poszukującym leasingu, pomaga uzyskać finansowanie oraz załatwić wszystkie formalności.

Współpraca z GO-leasing nie wymaga przygotowania lokalu w specjalny sposób – biuro musi przede wszystkim wyglądać schludnie, partner nie musi urządzać lokalu zgodnie z narzuconymi standardami czy zamawiać specjalnie zaprojektowanych mebli.
Większość rozmów prowadzimy u klientów, mimo to biuro jest nieodzownym elementem tego biznesu. Do prowadzenia działalności wystarczy nawet niewielka powierzchnia, na której znajdzie się miejsce na sprzęt biurowy oraz przestrzeń do spotkań z klientami – tłumaczy Adam Bejda. Poza tym siedziba uwiarygadnia biznes. To bardzo istotne, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że większość klientów znajduje nas za pośrednictwem internetu.

Ogłoszenia na lokalnych internetowych portalach informacyjnych oraz w lokalnych katalogach firm to główne miejsca, w jakich właściciel białostockiego punktu GO-leasing promuje swój biznes. Oprócz działań prowadzonych online Adam Bejda zainwestował również w duży szyld na budynku, w którym mieści się biuro. W pobliżu zaś stoi samochód oklejony barwami i logo GO-leasing.

Trudniejsza sprawa – większy zysk

Samochód – to pierwsza rzecz, jaka przychodzi na myśl, gdy mówimy o leasingu. Oprócz aut klienci biorą w leasing również maszyny budowlane, sprzęt do fabryki czy wyposażenie biura. Do pośredników zaglądają jednak także przedsiębiorcy, którzy mają problem z uzyskaniem finansowania, bo np. przedmiot, który chcą wziąć w leasing jest nietypowy, albo działają na rynku od niedawna. Właściciel sieci GO-leasing nie pośredniczy w rozliczaniu transakcji pomiędzy partnerem a instytucjami finansowymi, dlatego cała prowizja zostaje w kieszeni partnera. Musi on jednak wnosić do centrali stałą opłatę za funkcjonowanie w sieci. Jej wysokość to 1 tys. zł miesięcznie. 

Wysokość prowizji zależy od wielu czynników i kształtuje się na poziomie od 1 do 5 proc. wartości transakcji. Przy jej wyliczaniu oprócz wiarygodności klienta pod uwagę bierzemy również wartość przedmiotu leasingu czy okres spłaty – wyjaśnia Adam Bejda. Miesięcznie podpisujemy średnio pięć umów, ale oczywiście zdarzają się miesiące lepsze i gorsze. Moje biuro działa na rynku nieco ponad rok, dlatego trudno mi mówić o sezonowości tego biznesu.

Niestety, jest też druga strona medalu. Zdarza się, że mimo wielu starań i zabiegów klient nie dostaje leasingu, a wtedy za wykonaną pracę nie dostaniemy żadnej zapłaty.
Najgorsze nie jest to, że człowiek się napracuje, a klient nie dostanie finansowania. O wiele bardziej przygnębia fakt, że sprzęt, którego ci przedsiębiorcy nie mogli wziąć w leasing jest im niezbędny do prawidłowego działania i nic nie można zrobić, żeby im pomóc – mówi Adam Bejda.

Biznes z głową

Właściciel białostockiego oddziału GO-leasing wspomina, że największym wyzwaniem było dla niego podpisanie pierwszej umowy.
Wtedy okazało się, że oprócz przygotowania teoretycznego przydałoby się też więcej praktyki w prowadzeniu rozmów i dopasowaniu leasingu do konkretnych potrzeb. Na początku największą trudność sprawiało mi odpowiednie prowadzenie rozmów, które zakończyłyby się domknięciem umowy. Dziś jestem w stanie przedstawić klientom ofertę praktycznie z pamięci, ale to przyszło z czasem i doświadczeniem – mówi Adam Bejda.

 Bycie niezależnym brokerem leasingu zrzeszonym w sieci GO-leasing tak spodobało się Adamowi Bejdzie, że nie zamierza poprzestać na jednej placówce. Właściciel punktu w Białymstoku prowadzi już zaawansowane rozmowy związane z otwarciem placówki w Suwałkach. Wszystko wskazuje na to, że oddział ruszy jeszcze w tym roku.

Każdy biznes trzeba prowadzić z głową, nie można zachłysnąć się tym, że interes idzie doskonale przez miesiąc, bo kolejne 30 dni mogą okazać się kompletną porażką. Staram się mierzyć siły na zamiary, dlatego zdecydowałem się na otwarcie kolejnego punktu. Nie zamierzam jednak prowadzić dużego biznesu. Mam świadomość, że pańskie oko konia tuczy i firmy trzeba cały czas doglądać, a to będzie bardzo trudne, biorąc pod uwagę odległości pomiędzy kolejnymi potencjalnymi punktami – tłumaczy Adam Bejda.
(mak)