20.08.2014

Finanse lubią się z tłumaczeniami

Sylwia Kucharczyk wprowadziła do oferty swojego punktu finansowego tłumaczenia. Wykorzystała do tego licencję MultiTłumaczenia.pl.

W 2013 roku uruchomiła pani punkt pośrednictwa finansowego w miejscowości Końskie. Jednak z czasem jego oferta się poszerzyła.
Otwierając biuro w kwietniu 2013 roku posiadałam w swojej ofercie tylko ubezpieczenia komunikacyjne i majątkowe. Dziś posiadam szeroką ofertę ubezpieczeń, również na życie, współpracuję z wieloma bankami w przedmiocie kredytów gotówkowych i hipotecznych oraz posiadam oferty kredytów poza bankowych. Pod koniec ubiegłego roku zdecydowałem, że zajmę się także tłumaczeniami.  

Sylwia Kucharczyk, franczyzobiorczyni MultiTłumaczenia.pl Fot. Sylwia Kuczarczyk

Sylwia Kucharczyk zaczęła od punktu pośrednictwa finansowego w miejscowości Końskie, ale szybko wzbogaciła ofertę o tłumaczenia. Twierdzi, że usługi uzupełniają się.

Czy wcześniej miała pani do czynienia z tłumaczeniami, z racji np. pracy lub wykształcenia?
Uznałam, że finanse i tłumaczenia to usługi, które wzajemnie się uzupełniają. Nie zajmowałam się nigdy wcześniej tłumaczeniami, ale zauważyłam, że moi klienci bardzo często sprowadzają samochody z zagranicy, co wiąże się z koniecznością przetłumaczenia dokumentów samochodowych przysięgle na język polski.  Druga sprawa to kredyty - coraz więcej ludzi posiada osiąga dochody za granicą, a żeby starać się o kredyt w Polsce musi mieć przetłumaczone dokumenty (np. zaświadczenie o zarobkach, wyciągi z konta itp).

Dlaczego zdecydowała się pani skorzystać z franczyzy w sieci MultiTłumaczenia.pl?
Poszukiwania partnera do współpracy zaczęłam na stronie internetowej Franchising.pl. Zadzwoniłam do kilku przedsiębiorstw oraz wysłałam kilka maili. Jako pierwsza odpowiedziała firma MultiTłumaczenia.pl. Prawdę mówiąc, po uprzejmym i pomocnym kontakcie ze strony firmy, nawet nie zamierzałam kontynuować poszukiwań innej firmy. Podpisałam umowę niedługo po pierwszym kontakcie, a pierwsze zlecenia wysłałam już po około tygodniu od rozpoczęcia współpracy (franczyzobiorca działa jako pośrednik – pozyskuje klientów, a tłumaczeniem zajmuje się centrala sieci – przyp .red.).

W jaki sposób sfinansowała pani inwestycję w biznes?
Całość inwestycji sfinansowałam własnymi środkami. Nigdy nie otrzymałam dotacji unijnej oraz nie zaciągnęłam pożyczki na rozpoczęcie biznesu. Miałam to szczęście, że w początkowej fazie inwestycji pomagał mi narzeczony. Z racji prowadzenia firmy finansowej, biuro jest wyposażone w niezbędny sprzęt biurowy. Nie poniosłam żadnych nakładów przy rozpoczęciu współpracy z MultiTłumaczenia.pl

Ile czasu trwało nim placówka zaczęła zarabiać na koszty?
Placówka zarabiała na koszty po 3 miesiącu od otwarcia. Inwestycja zwróci się w rocznicę otwarcia firmy.  Zysk oczywiście zależy w 90 proc. od osoby zajmującej się biznesem. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach nie istnieje biznes, który finansuje się sam. Nie wystarczy już otworzyć drzwi od lokalu i powiedzieć stojącym w kolejce klientom „zapraszam, już otwarte”. W dzisiejszych czasach konkurencja istnieje w każdej branży. W moim stosunkowo małym mieście istnieje 5 firm udzielających kredytów na zasadzie pośrednictwa, 9 placówek bankowych, 3 biura tłumaczeń i 5 agencji ubezpieczeniowych. Możliwy jest do osiągnięcia dochód w granicach 5 - 8 tys. zł. W tej branży również istnieją martwe miesiące i okresy szczytu, więc dochody również ulegają pewnym wahaniom.

Czy w przyszłości planuje pani otworzyć kolejny punkt?
Kolejna placówka już jest w przygotowaniu. Celem jest własny system franczyzowy. Na razie jednak jest za wcześnie, aby rozmawiać na ten temat...

Rozmawiał (gum) 

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

1